środa, 4 kwietnia 2018

Dodatkowe wyjaśnienie wpływu łamania prawa podczas głosowania w SBO 2018 na jego wynik

Ponieważ dawno nie napisałem żadnego posta, zamieszczam dodatkowe krótkie objaśnienie do poprzedniego nt. wpływu łamania prawa podczas głosowania w SBO 2018 na jego wynik.



Co do samych opublikowanych w poprzednim poście wykresów:
W kolumnach, tzn. na osi X są projekty posortowane wg liczby oddanych głosów. W wierszach, tzn. na osi Y są kolejne godziny trwania głosowania. Górna cześć wykresu nad czerwoną linią przedstawia wszystkie oddane głosy, a dolna pod czerwoną linią tylko głosy uznane za nieważne.

Zagęszczenie linii oznacza zwiększoną aktywność głosujących w ostatnich godzinach głosowania (podobne zagęszczenie jest dla dolnej części głosów nieważnych). Im ciemniejszy odcień szarości, tym proporcjonalnie liczba głosujących w danej chwili była wyższa.

Wyjaśnienia jeszcze wymaga ta dość długa przerwa poniżej tego zagęszczenia. To są głosy papierowe wprowadzone do systemu przez urzędników po zakończeniu głosowania.

Dodatkowe moje spostrzeżenie - wykresy są bardzo podobne do prążków DNA w metodzie Sangera. Nie mając dostępu do danych, na jakie 3 zadania mieszkańcy oddali głosy, wszystko widać na tych prążkach (analogia do pokrewieństwa w analizie DNA). Zależność ta jest tak silna, że de facto niepodważalna.
Koniec, końców, z przeprowadzonych przez mnie analiz wynika, że niestety istniał silny wpływ głosów uzyskiwanych wskutek w szczególności nielegalnego promowania zadań przez niektóre szkoły (podporządkowane instytucjonalnie prezydentowi) i rady osiedli wśród dzieci i ich rodziców na ostateczny na wynik glosowania w SBO 2018. W szczególności, bo dodatkową kwestią była tu także zdumiewająco duża liczba głosów unieważnionych, a z tych ważnych - głosy oddawane masowo w dziwnych porach dnia zwłaszcza przez dzieci i młodzież - i to tylko na niektóre, nieprzypadkowe projekty (podejrzenie posługiwania się danymi tych osób podczas głosowania przez osoby nieupoważnione, sprawę badała policja, ale wyniki SBO prezydent ogłosił wcześniej... unikając wyjaśnień w tej sprawie).

W dalsze szczegółowe objaśnienie nie ma sensu się wdawać. Niby po co, skoro i tak niczego to nie zmieni. Byłaby to tylko strata czasu.

I w istocie jak wiemy na konferencji podczas ogłaszania wyników SBO 2018 prezydent zamiótł sprawę pod dywan, nie pisnął o żadnych nieprawidłowościach ani słowem. Planował ograniczyć swoją wypowiedź do zachwalania minionej edycji, ileż to było w niej pozorowanych nowości i zbędnych udoskonaleń.

Dopiero dociekliwy dziennikarz wymógł na nim odpowiedź w temacie naruszania zasad SBO. Odpowiedź była oczywiście wymijająca, że nie można było nic zrobić

To bardzo ciekawe, skoro w SBO 2017 w sprawie mniejszej rangi, gdy firma NextBike wysłała SMSy zachęcające ogólnie do głosowania (co nie naruszało żadnego punktu regulaminu SBO i byłoby tak nawet, gdyby SMS zachęcały do głosowania na konkretny projekt), wówczas prezydent uznał, że to "obywatelski" zespół opiniujący podejmie decyzję, co zrobić z tym rzekomym naruszeniem zasad SBO. W szczególności zespół opiniujący mógł postanowić o powtórzeniu głosowania, zwiększeniu puli środków na zadania, unieważnieniu oddanych na projekty rowerowe. I wtedy można było!

A w tej edycji prezydent stwierdza - nic nie można było z tym zrobić! Nie mamy narzędzi, nie można niczego nikomu zakazać i niczego wyegzekwować - mimo jasnych zapisów w regulaminie, gdy takie zakazy prezydent sam zamieścił.

Nie można było nawet zwołać niewygodnego dla prezydenta posiedzenia zespołu, o co dopominało się bezustannie kilku jego członków. Bez podejmowania decyzji, tylko z żądaniem wyjaśnień w sprawie naruszeń zasad. A niewygodnego bo przecież nie jest tajemnicą, że regulamin łamały te rady osiedli sprzyjające obecnemu prezydentowi, z których radni startowali nawet w wyborach z komitetu Bezpartyjni prezydenta Piotra Krzystka. Afera w roku wyborczym prezydentowi nie była potrzebna.

Dlatego prezydent nawet nie zawiadomił członków zespołu opiniującego o terminie i miejscu konferencji z ogłoszeniem wyników SBO, by przypadkiem nikt nie ważył zadawać się mu niewygodnych pytań (na szczęście znalazł się jeden dziennikarz). Dla przypomnienia w przedostatniej edycji SBO takie informacje członkowie zespołu otrzymali i uczestniczyli w podobnej konferencji.

Także skoro prezydent zlekceważył samych członków zespołu opiniującego, wobec których zastosował lubianą przez komunistycznych dyktatorów metodę faktów dokonanych (ogłaszam wynik glosowania, odwołań nie ma i nie będzie, jest już za późno, budżet uchwalony, psy szczekają, a karawana jedzie dalej) - tym bardziej moje dalsze opisy wniosków z przeprowadzanych analiz statystycznych niczego by nie zmieniły.

Należy przyjąć do wiadomości, że w SBO nie obowiązują po prostu żadne zasady, wszystkie wolno łamać, prezydent nic nie może z tym zrobić i nic z tym nie zrobi. SBO to projekt wybitnie polityczny, a nie obywatelski. I wtedy wszystko staje się "jasne".

Tak było zresztą już od 1 edycji SBO, gdy prezydent najpierw odmawiał wprowadzenia w Szczecinie budżetu obywatelskiego, a następnie kalkulując sprawę politycznie nagle "wszystkich" zaskoczył i ogłosił, że w Szczecinie zrobi jednak SBO (na kolanie i w chaosie). Najlepiej przygotowani byli tylko przypadkiem autorzy zwycięskiego projektu (czyżby prezydent ich wcześniej uprzedził?), oczywiście tylko przypadkiem zwycięski projekt otrzymał nr 1 na listach do glosowania (nadawanie numerów odbyło się niejawnie, nikt oficjalnie nie był uprzedzony, że rzekomo decydowała kolejność zgłoszeń, co poddano także ostrej krytyce), a współautor zwycięskiego projektu chwilę po ogłoszeniu wyników SBO został prezesem prezydenckiego stowarzyszenia Szczecin dla Pokoleń.


Dla przypomnienia:

Młody działacz osiedlowy Hubert Bendig-Wielowiejski, którego pomysł zgarnął prawie całą pulę pieniędzy z budżetu obywatelskiego, dzień po ogłoszeniu wyników został prezesem prezydenckiego stowarzyszenia Szczecin dla Pokoleń. Z kolei jego żona wygrała właśnie konkurs na podinspektora w magistracie

[...]

Prezydent Szczecina Piotr Krzystek 12 listopada [2013] na konferencji prasowej przedstawił zwycięskie projekty budżetu obywatelskiego i ich autorów. Wygrał pomysł roweru miejskiego i modernizacja Stawu Brodowskiego, którego współautorem był szef Rady Osiedla Niebuszewo Hubert Bendig-Wielowiejski. [...] Modernizacja stawu, która znalazła się na drugim miejscu, zgarnęła prawie całą pulę z pięciomilionowego budżetu - 4,5 mln zł. 500 tys. zł zostało na rower, który i tak miał być realizowany z "normalnego" budżetu.

Jak się okazuje, Hubert Bendig-Wielowiejski jest także aktywnym działaczem stowarzyszenia Szczecin dla Pokoleń. To polityczne zaplecze prezydenta Szczecina Piotra Krzystka. Założone zostało tuż po ostatnich wyborach samorządowych. W czasie kampanii wyborczej członkowie stowarzyszenia działali w komitecie wyborczym Piotra Krzystka.

Czołowi członkowie stowarzyszenia to: zastępca prezydenta Szczecina i prawa ręka prezydenta Krzysztof Soska, sekretarz miasta Ryszard Słoka czy radni-sportowcy Maria Liktoras i Marek Kolbowicz, którzy w radzie miasta tworzą prezydencki klub.

Hubert Bendig-Wielowiejski od kilku dobrych miesięcy jest członkiem tego stowarzyszenia. 7 listopada, czyli na pięć dni przed ogłoszeniem wyników, wszedł nawet do zarządu. 13 listopada, czyli dzień po ogłoszeniu wyników, został prezesem.

Z kolei 26 listopada prezydent Szczecina również na konferencji przedstawił zwycięskie projekty rad osiedlowych, które na swoje pomysły dostaną po 1,3 mln zł. Wśród innych osiedlowców u boku prezydenta wystąpił także Hubert Bendig-Wielowiejski jako współautor pomysłu ścieżki rowerowej dla północnych dzielnic Szczecina.

[...]

Szymon Osowski ze stowarzyszenia "Szczecinianie decydują", który wytykał prezydentowi błędy przy tworzeniu budżetu obywatelskiego, podkreśla:

- Postawa działacza prezydenckiego stowarzyszenia jest nieetyczna, powinien mieszkańcom jasno powiedzieć, skąd jest, powiedzieć o wszystkich swoich rolach. Tym bardziej, że podział tych pieniędzy nie był do końca jasny i przejrzysty. Na przykład podczas głosowania utajniono autorów projektów. [...]
[Komentarz autorki artykułu]: Już po zwycięstwie i nominacji na prezesa Bendig-Wielowiejski w długiej rozmowie z Gazetą ani słowem nie wspomniał o swoim "awansie". To też każe wątpić w jego szczerość i rodzi podejrzenia, że na rok przed wyborami budżet obywatelski został wykorzystany do promocji nowego prezesa prezydenckiego stowarzyszenia, mało aktywnego w ostatnim czasie. [...]
Źródło: "Zwycięzca budżetu obywatelskiego został prezesem prezydenckiego stowarzyszenia", Jolanta Kowalewska, Gazeta Wyborcza, 6 grudnia 2013

Także kto się jeszcze nie pogodził z tym, że SBO jest od samego początku projektem wybitnie politycznym, przed rozpoczęciem następnej edycji, po dotychczasowych patologicznych doświadczeniach, nie powinien mieć już żadnych wątpliwości.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz