poniedziałek, 16 października 2017

Spotkanie dotyczące zadań ogólnomiejskich

Z powodu mojego zagranicznego wyjazdu, o którym wspominałem w poprzednim poście, relacja z ww. spotkania ukazuje się dopiero dzisiaj. 95% treści powstała przed moim wyjazdem, ale chciałem jeszcze dać mediom czas i sprawdzić, czy same raczą coś o tym spotkaniu napisać. Niestety. Nawet dziennikarz jednej z gazet, który zarzekał się we wcześniejszym swoim artykule, że napisze artykuł po tym spotkaniu - ostatecznie zlekceważył temat - mimo że był na tym spotkaniu do pewnego momentu obecny… Nie ukrywam, że domyślam się dlaczego tak się stało. Dziennikarz ten nawet nie kryje się z tym, że popiera inny projekt swoich znajomych z facebooka pisząc im za darmo w gazecie obszerny artykuł. Taka stronniczość to dla mnie żadne zaskoczenie (pisałem tu kiedyś, jakie są szczecińskie media).

Także niestety jestem jedyną osobą, która przedstawia jak wyglądało to spotkanie, wyręczając z tego dziennikarzy.

Przed tytułowym spotkaniem, na dwa dni przed, w poniedziałek, urząd telefonicznie powiadamiał autorów zadań o terminie z przesuniętą godziną. Wynikło z tego małe zamieszanie, które gdyby stało się faktem, byłoby kolejnym przejawem lekceważenia autorów zadań i Mieszkańców. Na szczęście okazało się to pomyłką urzędniczki. Następnego dnia wyjaśniłem sprawę z kierownikiem BOP p. Pawłem Szczyrskim ostatecznie wszystko odbyło się zgodnie z planem podanym do publicznej wiadomości ok. 2 tygodnie wcześniej. Dowiedziałem się też, że na prezentację swojego obszernego projektu będę miał tylko 5 minut...

W poniedziałek plan zmieniono jednak dla dzielnicy Północ. „Spotkanie z projektodawcami w dzielnicy Północ, w kategorii dzielnicowe małe odbędzie się  4.10.2017 r., a nie dzień wcześniej jak było zaplanowane.” https://wiadomosci.szczecin.eu/mieszkancy/sbo-2018-uwaga-zmiana-terminu-jednego-ze-spotkan-projektowych

Telefonicznie dopytałem kierownika BOP, z jakiego powodu zmieniono ten termin. Urząd miał ponoć otrzymać wiele skarg, że nie powinno robić się w tym samym czasie konkurencyjnych spotkań w 2 dzielnicach. Dlatego jednej dzielnicy zmieniono termin. Nawet brzmi to logicznie, tyle że urząd powinien pomyśleć o tym wcześniej. Na szczęście akurat do tych 2 spotkań pozostało wtedy jeszcze 8 i 9 dni i zarówno autorzy (do których urząd dzwoni), jak i Mieszkańcy (do których urząd nie dzwoni) mieli zapas czasu, aby dowiedzieć się o zmianach i ewentualnie zmienić swoje plany, choć zapewne nie zawsze ze względu na umówione inne spotkania lub obowiązki było to możliwe.

Od kierownika BOP dowiedziałem się ponadto, że na spotkania i tak przychodzi bardzo mało osób, dlatego też możliwe, że będę mieć więcej niż te 5 minut na prezentację [nie potwierdziło się to]. A także, że najprawdopodobniej przyjdzie prezydent.

Jednocześnie śledząc w tym czasie informacje prasowe nie znalazłem nawet jednej relacji z tych spotkań. Dlatego zadzwoniłem do 2 największych w Szczecinie gazet informując je o planowanym spotkaniu, w którym miałby wziąć udział prezydent miasta. Obie redakcje były zaskoczone, że takie spotkania się odbywają i w ogóle nie planowali się na nich pojawić. Skoro nawet prasa nie wie o tych spotkaniach, to jak można liczyć na tłumy Mieszkańców?

W istocie, w środę 27 września na spontanie dotyczące zadań ogólnomiejskich, które teoretycznie powinno zaangażować najwięcej osób, Mieszkańców było niewielu, około 5 osób (jeśli któryś z nich nie był pracownikiem urzędu, bo nie mogę wykluczyć, wtedy byłoby ich jeszcze mniej). Resztę ok. 12 osób stanowili autorzy i współautorzy lub ich znajomi. Było jeszcze 5 osób związanych z urzędem – 2 panie ze stowarzyszenia Media Dizajn prowadzące spotkanie, pan z obsługi sprzętu audiowizualnego oraz prezydent miasta Piotr Krzystek i jego zastępca Michał Przepiera. Proporcja uczestników zatem wyglądała tak: autorzy zadań i osoby związane z urzędem - ok. 70%, a publiczność w postaci Mieszkańców 20%. W zasadzie można powiedzieć, że autorzy prezentowali projekty sami dla siebie.

Byli jeszcze przedstawiciele mediów, ale kamerzysta wyszedł po kilkunastu minutach (nie miał żadnej plakietki i możliwe, że był to kamerzysta z urzędu – ostatnio prezydent miasta bawi się w dziennikarza i sam zastępuje 4 władzę [wiele organizacji chce zakazania prawnie takiego procederu]- ale robi to trzeba skądinąd przyznać na własne życzenie tejże stronniczej i nierzetelnej 4 władzy...). Natomiast 2 dziennikarza, którego znałem, zaliczyłem do Mieszkaniowców – powiedzmy dlatego, by nie zaniżać statystyk.

Na początku spotkania prezydent wygłosił jakąś ogólnikową przemowę – nie zwracałem na to zbyt uwagi, bo byłem przejęty swoją prezentacją, na którą dano mi tylko 5 minut… Łącznie Prezydent był obecny przez ok. 20 minut. Zobaczył prezentacje ledwie 2 autorów. Miał mieć w tym czasie umówione inne jeszcze ważniejsze spotkanie. Na spotkaniu zostawił swojego zastępcę.

Wspomniany dziennikarz także opuścił spotkanie przed jego zakończeniem, akurat w trakcie mojej 6 w kolejności prezentacji (trwałą wówczas już dyskusja nt. mojego zadania). A zostało jeszcze kilka prezentacji.

Spostrzegłem, że ma spotkaniu większość prezentowanych zadań dotyczyła rekreacji, sportu - ogólnie ruchu. Nie wiem, czy to przypadek, czy jakaś zależność, że najbardziej to właśnie tym autorom zależało na przekonywaniu Mieszkańców do swoich zadań. Jakby inne zadania nie zostały zgłoszone dla Mieszkańców, a bardziej w imię realizacji jakichś ambicji i koncepcji dla samych wnioskodawców. W istocie w Szczecinie tak jest skonstruowany budżet obywatelski, że wnioskodawcy wymyślają sobie jakiś projekt i sami bez konsultacji z Mieszkańcami muszą ustalić jego szczegóły. Mieszkańcy nie mają tu na nic wpływu, mogą tylko zagłosować na zadanie, wybrać inne lub w ogóle zrezygnować z oddania głosu. Następnie, gdy takie zadanie wygrywa, często okazywało się, że Mieszkańców w ogóle nikt nie pytał o zdanie, czasem pojawiali się oni nawet na spotkaniach zespołu opiniującego, ale byli zbywani – bo przyszli za wcześnie i procedury jeszcze trwają. A jak zadanie wygrało w budżecie (i to głosami osób spoza obszaru inwestycji) to urząd mówił im wtedy, że jest już za późno na konsultacje, bo decyzja Mieszkańców w głosowaniu już zapadła… Jeden z kilku przypadków opisany jest tu: http://www.gs24.pl/wiadomosci/szczecin/a/zelechowa-protest-przed-siedziba-rady-osiedla,12154234/ i tu http://www.gs24.pl/wiadomosci/szczecin/a/na-dawnym-cmentarzu-powstanie-plac-zabaw-to-skandal,12042942/

Co do innych autorów… W dniu prezentacji - rano ukazał się artykuł prasowy promujący inne zadanie ogólnomiejskie (w mojej ocenie zadanie powinno być osiedlowe, autorzy sami nadają mu taki charakter pisząc o podwórzu). Najwyraźniej współautorzy tego zadania uznali, że mając zapewnioną bezpłatną (a szacunkowo warta ok. 15tys.zł) promocję swojego zadania w kilku w zaprzyjaźnionych mediach, nie muszą się już pojawiać na jego prezentacji w urzędzie, Co mieli sobie pomyśleć inni autorzy zadań, którzy nie mają co liczyć na taką promocję? Może to: Po przychodzić na spotkania, jak i tak nie mają szans w starciu z taką stronniczą promocją medialną?

Panie prowadzące spotkanie ze stowarzyszenia Media Dizajn same przyznały, że zawsze są takie osoby, które mają dojścia do rożnych mediów i choć nie jest to uczciwe wobec pozostałych autorów zadań w budżecie obywatelskim, nie da się na to nic poradzić. Nic? Ja nie kupuję m.in. dlatego żadnej gazety :/

Dodam tutaj, że współautorem owego promowanego w kilku mediach zadania był prezes stowarzyszenia tzw. SENS Piotr Czypicki – ten sam, który niedawno wprowadził w błąd (w mojej ocenie po postu skłamał), radnych miejskich, dziennikarzy i Mieszkańców miasta ws. rzekomego wielkiego poparcia dla odbudowy linii tramwajowej wśród Mieszkańców al. Wojska Polskiego. Szczegóły tej bulwersującej sprawy są tutaj: https://drive.google.com/drive/folders/0B9_1ZUMoj_3UcEhhTmZLNmVyc0U

Wracając do prezentacji – oczywiście nie dostałem żadnych dodatkowych minut, a wręcz prezentację miałem skróconą. Już na wstępie nie mogłem zacząć prezentacji, bo był problem z odłączeniem od urzędowego komputera pamięci zewnętrznej poprzedniego autora, potem zawiesił się pilot do przełączania slajdów. I tak z 5 min zrobiło się ok. 3,5 min. A już zaczynając prezentację prosiłem o więcej czasu min. 7 min, tłumacząc, że nie byłem wcześniej uprzedzony o tych zasadach, a mój projekt jest bardzo obszerny do omówienia. Kierownik BOP też mnie zapewniał, że przychodzi mało osób i będzie można wydłużyć prezentację… Nic z tego. Obecni na sali autorzy i panie prowadzące stwierdzili, że zasady dla wszystkich są takie same (mimo, że zostały ujawnione dopiero na tym spotkaniu). Uważam, że skoro spotkanie miało dotyczyć prezentacji projektów, to uczciwym byłoby mi pozwolić zaprezentować projekt w całości. Proporcje czasu prezentacji i dyskusji powinny być bardziej elastyczne, albo przynajmniej urząd winien poinformować o tych zasadach wcześniej, a nie dopiero na spotkaniu.

Także te dalsze 10 minut zatem musiałem oddać na dyskusję o moim zadaniu.

Jeden pan wątpił w realność podanych przeze mnie kosztów (mimo, że zaprezentowałem tylko wierzchołek góry lodowej zadania, bo nie pozwolono mi na więcej). Wyjaśniłem więc, że o koszty zapytałem aż 4 rożne firmy, a do budżetu zadania wliczyłem rezerwę m.in. na wypadek niedoszacowania tych kosztów (ok. 0,6 mln zł). Po prezentacji gdy porozmawialiśmy ze sobą, okazało się, że pan ten zajmował się kiedyś tworzeniem map na podstawie zdjęć lotniczych i kilkanaście lat temu te koszty były bardzo wysokie. Już po prezentacji przedstawiłem mu swoje wyliczenia. Był zaskoczony tym, że technologia poszła tak do przodu i tak niskimi kosztami składowych zadania. W istocie teraz większość najbardziej pracochłonnej pracy wykonują za nas programy komputerowe.

Z koeli zastępca prezydenta Michał Przepiera wraz z jednym współautorem innego zadania mieli zastrzeżenia, co do tego, dlaczego Szczecin nie wykonuje takich map, że musi się coś za tym kryć – ich zdaniem chodzi tu o ochronę danych osobowych, gdyż na zdjęciach widać osoby. Dopytywano mnie, czy można zobaczyć parasole. Odpowiedziałem - oczywiście, że tak (pokazywałem zresztą wiele obrazków, a na jednym były właśnie parasole – nie wiem, skąd to dziwne pytanie, dlaczego nie zapytano mnie o mniejszy przedmiot np. rozmiaru telefonu). W każdym razie na zdjęciach można zobaczyć szczegóły o rozmiarze 5cm, ale nawet przy rozmiarze 1cm i tak nikt nie rozpozna czyjejś twarzy. Dodałem też, że nie chodzi tu o żadną ochronę danych osobowych, bo twarz nie jest żadną daną osobową. Jeśli już, to chodzić mogło tu bardziej o ochronę wizerunku i o prawo do prywatności.

Udało mi się także pokazać slajd, którego wcześniej nie dane było mi przedstawić - z zestawieniem, jak często aktualizują mapy inne miasta np. Poznań, Wrocław czy dużo mniejsze od Szczecina Kielce, a Szczecin w zasadzie nie zrobił nigdy żadnej aktualizacji (mapę szczęśliwym zbiegiem okoliczności Szczecin wziął sobie z innej instytucji rządowej [i na tym poprzestał], która wykonała zdjęcia lotnicze na potrzeby analiz powodziowych w całym kraju). Nie przekonywało to zastępcy prezydenta i stwierdził, że osobiście wyjaśni tę sprawę, dlaczego Szczecin nie aktualizuje map. Dodałem więc, że w ww. miastach aktualizacje map był nierzadko w dostępie roku w 2016, 2015, 2014, 2013 … Dużo miast w Polsce wykonuje co roku takie zdjęcia i mapy i jakoś nikt tam nie widzi problemu ochrony danych osobowych. Dokładność do 5cm czy nawet 1 cm to za dużo, by kogokolwiek rozpoznać. Nie przekonałem go :) Szczecin musi mieć jakieś swoje powody i zastępca prezydenta będzie to wyjaśniał, choć jednocześnie dał do zrozumienia, że nie zna tych przyczyn :)

Inni autorzy też się dziwili, dlaczego zgłaszam taki projekt, przecież to miasto samo powinno zrealizować. No zgłaszam dlatego, że od lat miasto nic z tego nie realizuje i lekceważy temat. Nasze mapy są nieaktualnej i przez to mało przydatne. Poza tym mój projekt jest bardziej ambitny, niż gdyby miasto samo się w końcu za niego zabrało. Bo jakoś nie wyobrażam sobie, żeby zechciało zrobić zdjęcia w podczerwieni dla wykrycia chorych drzew (dbanie o zieleń także zaniedbuje), żeby zrobiło zdjęcia termograficzne dla wykrycia strat energii w budynkach i wodociągach, albo by zechciało wykonać tylko same proste zdjęcia ukośne. Myślę, że za 5 la z wielkim wysiłkiem miasto wykonałoby niskiej jakości zdjęcia pionowe i byłoby zadowolone z siebie na kolejne 10 lat…

Współautor innego projektu powiedział też, że z tymi mapami są problemy, że one nie działają w innych miastach… Już nie mogłem na to odpowiedzieć, bo skończył się czas. Planowałem te mapy, modele i aplikacje krótko zaprezentować na sprzęcie urzędu - sprawdzałem przed prezentacją, czy działa sieć i wszystko zadziała. Niestety w ciągu 3,5 minuty nie było mi to dane.

Po zakończeniu spotkania odpowiedziałem też, skąd to moje zainteresowanie taką tematyką. Otóż jako informatyk jestem zobowiązany do szerokich zainteresowań, szczególnie w dziedzinie przetwarzania danych i wytwarzania informacji, czym właśnie zajmuje się informatyka.

Ogólnie to byłem merytorycznie przygotowany na wszystkie te wątpliwości i zastrzeżenia. Dostrzegałem czasami pewien dziwny upór w odrzucaniu moich wyjaśnień, ale nie dobieram tego negatywnie. Bardziej ten upór odbierałem jako „obronę” zaniedbań miasta, bo ważyłem się w sumie bardzo delikatnie tę kwestię miastu wypomnieć :)

Ze spotkania - mimo wszystko - jestem zadowolony, biorąc pod uwagę, że
  • kilka osób po spotkaniu bardzo chwaliło mój projekt
  • zastępca prezydenta docenił projekt nie wprost (na zasadzie - ja to lekceważymy to? chcielibyśmy to realizować, ale ochrona danych osobowych :P będziemy wyjaśniać, dlaczego inne miasta to robią, a my nie…)
  •  fasadowość spotkania – autorzy konkurencyjnych projektów w zasadzie prezentowali je tylko samym sobie
  • gdybym zrobił idealną prezencję i tak byłoby to bez większego znaczenia, bo mało kogo to i tak obchodzi - jak to się  mówi - cała para poszłaby i tak w gwizdek :)

PS. Za jakieś 2-3 tygodnie postaram się opublikować artykuł o 1 tajnym posiedzeniu zespołu opiniującego. Standardowo mam już 95% treści :) Póki co, muszę niestety zająć się ważniejszymi sprawami.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz