środa, 4 kwietnia 2018

Dodatkowe wyjaśnienie wpływu łamania prawa podczas głosowania w SBO 2018 na jego wynik

Ponieważ dawno nie napisałem żadnego posta, zamieszczam dodatkowe krótkie objaśnienie do poprzedniego nt. wpływu łamania prawa podczas głosowania w SBO 2018 na jego wynik.



Co do samych opublikowanych w poprzednim poście wykresów:
W kolumnach, tzn. na osi X są projekty posortowane wg liczby oddanych głosów. W wierszach, tzn. na osi Y są kolejne godziny trwania głosowania. Górna cześć wykresu nad czerwoną linią przedstawia wszystkie oddane głosy, a dolna pod czerwoną linią tylko głosy uznane za nieważne.

Zagęszczenie linii oznacza zwiększoną aktywność głosujących w ostatnich godzinach głosowania (podobne zagęszczenie jest dla dolnej części głosów nieważnych). Im ciemniejszy odcień szarości, tym proporcjonalnie liczba głosujących w danej chwili była wyższa.

Wyjaśnienia jeszcze wymaga ta dość długa przerwa poniżej tego zagęszczenia. To są głosy papierowe wprowadzone do systemu przez urzędników po zakończeniu głosowania.

Dodatkowe moje spostrzeżenie - wykresy są bardzo podobne do prążków DNA w metodzie Sangera. Nie mając dostępu do danych, na jakie 3 zadania mieszkańcy oddali głosy, wszystko widać na tych prążkach (analogia do pokrewieństwa w analizie DNA). Zależność ta jest tak silna, że de facto niepodważalna.
Koniec, końców, z przeprowadzonych przez mnie analiz wynika, że niestety istniał silny wpływ głosów uzyskiwanych wskutek w szczególności nielegalnego promowania zadań przez niektóre szkoły (podporządkowane instytucjonalnie prezydentowi) i rady osiedli wśród dzieci i ich rodziców na ostateczny na wynik glosowania w SBO 2018. W szczególności, bo dodatkową kwestią była tu także zdumiewająco duża liczba głosów unieważnionych, a z tych ważnych - głosy oddawane masowo w dziwnych porach dnia zwłaszcza przez dzieci i młodzież - i to tylko na niektóre, nieprzypadkowe projekty (podejrzenie posługiwania się danymi tych osób podczas głosowania przez osoby nieupoważnione, sprawę badała policja, ale wyniki SBO prezydent ogłosił wcześniej... unikając wyjaśnień w tej sprawie).

W dalsze szczegółowe objaśnienie nie ma sensu się wdawać. Niby po co, skoro i tak niczego to nie zmieni. Byłaby to tylko strata czasu.

I w istocie jak wiemy na konferencji podczas ogłaszania wyników SBO 2018 prezydent zamiótł sprawę pod dywan, nie pisnął o żadnych nieprawidłowościach ani słowem. Planował ograniczyć swoją wypowiedź do zachwalania minionej edycji, ileż to było w niej pozorowanych nowości i zbędnych udoskonaleń.

Dopiero dociekliwy dziennikarz wymógł na nim odpowiedź w temacie naruszania zasad SBO. Odpowiedź była oczywiście wymijająca, że nie można było nic zrobić

To bardzo ciekawe, skoro w SBO 2017 w sprawie mniejszej rangi, gdy firma NextBike wysłała SMSy zachęcające ogólnie do głosowania (co nie naruszało żadnego punktu regulaminu SBO i byłoby tak nawet, gdyby SMS zachęcały do głosowania na konkretny projekt), wówczas prezydent uznał, że to "obywatelski" zespół opiniujący podejmie decyzję, co zrobić z tym rzekomym naruszeniem zasad SBO. W szczególności zespół opiniujący mógł postanowić o powtórzeniu głosowania, zwiększeniu puli środków na zadania, unieważnieniu oddanych na projekty rowerowe. I wtedy można było!

A w tej edycji prezydent stwierdza - nic nie można było z tym zrobić! Nie mamy narzędzi, nie można niczego nikomu zakazać i niczego wyegzekwować - mimo jasnych zapisów w regulaminie, gdy takie zakazy prezydent sam zamieścił.

Nie można było nawet zwołać niewygodnego dla prezydenta posiedzenia zespołu, o co dopominało się bezustannie kilku jego członków. Bez podejmowania decyzji, tylko z żądaniem wyjaśnień w sprawie naruszeń zasad. A niewygodnego bo przecież nie jest tajemnicą, że regulamin łamały te rady osiedli sprzyjające obecnemu prezydentowi, z których radni startowali nawet w wyborach z komitetu Bezpartyjni prezydenta Piotra Krzystka. Afera w roku wyborczym prezydentowi nie była potrzebna.

Dlatego prezydent nawet nie zawiadomił członków zespołu opiniującego o terminie i miejscu konferencji z ogłoszeniem wyników SBO, by przypadkiem nikt nie ważył zadawać się mu niewygodnych pytań (na szczęście znalazł się jeden dziennikarz). Dla przypomnienia w przedostatniej edycji SBO takie informacje członkowie zespołu otrzymali i uczestniczyli w podobnej konferencji.

Także skoro prezydent zlekceważył samych członków zespołu opiniującego, wobec których zastosował lubianą przez komunistycznych dyktatorów metodę faktów dokonanych (ogłaszam wynik glosowania, odwołań nie ma i nie będzie, jest już za późno, budżet uchwalony, psy szczekają, a karawana jedzie dalej) - tym bardziej moje dalsze opisy wniosków z przeprowadzanych analiz statystycznych niczego by nie zmieniły.

Należy przyjąć do wiadomości, że w SBO nie obowiązują po prostu żadne zasady, wszystkie wolno łamać, prezydent nic nie może z tym zrobić i nic z tym nie zrobi. SBO to projekt wybitnie polityczny, a nie obywatelski. I wtedy wszystko staje się "jasne".

Tak było zresztą już od 1 edycji SBO, gdy prezydent najpierw odmawiał wprowadzenia w Szczecinie budżetu obywatelskiego, a następnie kalkulując sprawę politycznie nagle "wszystkich" zaskoczył i ogłosił, że w Szczecinie zrobi jednak SBO (na kolanie i w chaosie). Najlepiej przygotowani byli tylko przypadkiem autorzy zwycięskiego projektu (czyżby prezydent ich wcześniej uprzedził?), oczywiście tylko przypadkiem zwycięski projekt otrzymał nr 1 na listach do glosowania (nadawanie numerów odbyło się niejawnie, nikt oficjalnie nie był uprzedzony, że rzekomo decydowała kolejność zgłoszeń, co poddano także ostrej krytyce), a współautor zwycięskiego projektu chwilę po ogłoszeniu wyników SBO został prezesem prezydenckiego stowarzyszenia Szczecin dla Pokoleń.


Dla przypomnienia:

Młody działacz osiedlowy Hubert Bendig-Wielowiejski, którego pomysł zgarnął prawie całą pulę pieniędzy z budżetu obywatelskiego, dzień po ogłoszeniu wyników został prezesem prezydenckiego stowarzyszenia Szczecin dla Pokoleń. Z kolei jego żona wygrała właśnie konkurs na podinspektora w magistracie

[...]

Prezydent Szczecina Piotr Krzystek 12 listopada [2013] na konferencji prasowej przedstawił zwycięskie projekty budżetu obywatelskiego i ich autorów. Wygrał pomysł roweru miejskiego i modernizacja Stawu Brodowskiego, którego współautorem był szef Rady Osiedla Niebuszewo Hubert Bendig-Wielowiejski. [...] Modernizacja stawu, która znalazła się na drugim miejscu, zgarnęła prawie całą pulę z pięciomilionowego budżetu - 4,5 mln zł. 500 tys. zł zostało na rower, który i tak miał być realizowany z "normalnego" budżetu.

Jak się okazuje, Hubert Bendig-Wielowiejski jest także aktywnym działaczem stowarzyszenia Szczecin dla Pokoleń. To polityczne zaplecze prezydenta Szczecina Piotra Krzystka. Założone zostało tuż po ostatnich wyborach samorządowych. W czasie kampanii wyborczej członkowie stowarzyszenia działali w komitecie wyborczym Piotra Krzystka.

Czołowi członkowie stowarzyszenia to: zastępca prezydenta Szczecina i prawa ręka prezydenta Krzysztof Soska, sekretarz miasta Ryszard Słoka czy radni-sportowcy Maria Liktoras i Marek Kolbowicz, którzy w radzie miasta tworzą prezydencki klub.

Hubert Bendig-Wielowiejski od kilku dobrych miesięcy jest członkiem tego stowarzyszenia. 7 listopada, czyli na pięć dni przed ogłoszeniem wyników, wszedł nawet do zarządu. 13 listopada, czyli dzień po ogłoszeniu wyników, został prezesem.

Z kolei 26 listopada prezydent Szczecina również na konferencji przedstawił zwycięskie projekty rad osiedlowych, które na swoje pomysły dostaną po 1,3 mln zł. Wśród innych osiedlowców u boku prezydenta wystąpił także Hubert Bendig-Wielowiejski jako współautor pomysłu ścieżki rowerowej dla północnych dzielnic Szczecina.

[...]

Szymon Osowski ze stowarzyszenia "Szczecinianie decydują", który wytykał prezydentowi błędy przy tworzeniu budżetu obywatelskiego, podkreśla:

- Postawa działacza prezydenckiego stowarzyszenia jest nieetyczna, powinien mieszkańcom jasno powiedzieć, skąd jest, powiedzieć o wszystkich swoich rolach. Tym bardziej, że podział tych pieniędzy nie był do końca jasny i przejrzysty. Na przykład podczas głosowania utajniono autorów projektów. [...]
[Komentarz autorki artykułu]: Już po zwycięstwie i nominacji na prezesa Bendig-Wielowiejski w długiej rozmowie z Gazetą ani słowem nie wspomniał o swoim "awansie". To też każe wątpić w jego szczerość i rodzi podejrzenia, że na rok przed wyborami budżet obywatelski został wykorzystany do promocji nowego prezesa prezydenckiego stowarzyszenia, mało aktywnego w ostatnim czasie. [...]
Źródło: "Zwycięzca budżetu obywatelskiego został prezesem prezydenckiego stowarzyszenia", Jolanta Kowalewska, Gazeta Wyborcza, 6 grudnia 2013

Także kto się jeszcze nie pogodził z tym, że SBO jest od samego początku projektem wybitnie politycznym, przed rozpoczęciem następnej edycji, po dotychczasowych patologicznych doświadczeniach, nie powinien mieć już żadnych wątpliwości.

wtorek, 20 lutego 2018

Czy łamanie prawa podczas głosowania w SBO 2018 miało wpływ na jego wynik?

Odpowiednie statystyki wykonałem już na początku lutego, bezpośrednio po tym, jak urząd w końcu po prawie 2 miesiącach zwłoki przesłał mi szczegółowe dane. Nie zamieszczałem ich wcześniej, bo zamierzałem je jeszcze szczegółowo opisać. Niestety ciągle mam jakieś inne ważniejsze sprawy, czy to prywatne, czy społeczne. Np. teraz muszę napisać kilka wniosków do ZDiTM, czy apelację w, której stroną jest gmina miasto Szczecin. Ostatecznie stwierdziłem jednak, że lepiej umieścić je bez szerszego wyjaśnienia, niż ciągle zwlekać z ich publikacją :)


Także na tytułowe pytanie odpowiem w kolejnym poście. A w tym czasie każdy sam może sobie poćwiczyć wyciąganie wniosków :)  Względnie można doczytać trochę o tych statystykach na moim Facebooku i na Facebooka pana Arkadiusza Lisińskiego i tam w moich komentarzach doczytać kilka uwag.

Jeszcze taka jedna uwaga do samych statystyk. Liczbom przypisane są odpowiednie intensywności kolorów, aby łatwiej te liczby było analizować. Dużo trudniej byłoby bowiem wykryć pewne zależności, gdyby patrzeć wyłącznie na gąszcz dziesiątek tysięcy cyferek :)

Aby powiększyć obraz, należy w niego kliknąć. Jeśli obrazek nadal jest za mały, można go porać na dysk wywołując na nim prawym klawiszem myszki menu kontekstowe wybierając "Zapisz obraz jako"  lub podobną funkcję (w zależności od przeglądarki).

1 statystyka
2 statystyka
3 statystyka

czwartek, 28 grudnia 2017

Ewaluacja tzw. szczecińskiego budżetu "obywatelskiego" 2018

Ewaluacja tzw. szczecińskiego budżetu "obywatelskiego" 2018 + dodatkowo statystyka szczegółowa głosów nieważnych.

Urząd standardowo wyczekiwał do ostatnich godzin 14-dniowego terminu, w jakim ma obowiązek udostępnić żądaną informację. I niestety wbrew mojej prośbie nie udostępnił mi wszystkich dokumentów - musiałem napisać dziś kolejny uzupełniający wniosek, na który będę czekać chyba kolejne 14 dni…

Ewaluacja jest pod linkiem: https://goo.gl/UDKUtq

Standardowo taki finansowany i zlecony przez miasto raport z ewaluacji jest dość powściągliwy i dyplomatyczny. Pomija on trudne fakty m.in ws. nielegalnej promocji zadań prowadzona przez niektóre rady osiedli i szkoły - wg regulaminu SBO niedopuszczalna.

Jak wiemy w tym roku - przeciwnie do poprzedniej edycji - wszystkie nieprawidłowości podczas głosowania zostały przez prezydenta Piotra Krzystka zamiecione pod dywan, jako że nie dotyczyły one jak w poprzedniej edycji - niezależnej,  prywatnej firmy (NextBike), a podporządkowanych mu dyrektorów szkół oraz współpracującym z nim radnych osiedlowych - szczególnie startujących w wyborach z komitetu o nazwie Bezpartyjni ... Piotra Krzystka.

Także, to co w poprzedniej edycji było możliwe - czyli podjęcie decyzji, co zrobić z wynikami głosowania przez jako tako pluralistyczny zespół opiniujący, w tej możliwe już nie było. Prezydent sam jako sędzia, przedstawiciel jednej strony - tzw. ponoć Bezpartyjnych Piotra Krzystka oraz osoba, odpowiedzialna za zliczanie głosów i prawidłowy przebieg głosowania - podjął ostateczną decyzję stosując metodę faktów dokonanych.

Co więcej, kilku członków zespołu opiniującego nalegało o zorganizowanie posiedzenia nawet jeszcze przed głosowaniem, gdy pojawiły się pierwsze nieprawidłowości. Niestety, wszystkie te prośby prezydent zlekceważył, w imię politycznej kalkulacji. Prezydentowi nie jest potrzebny skandal z jego "Bezpartyjnymi", potencjalne unieważnianie wyników głosowania, czy chociażby krytyka i narażanie się wyborcom - przed przyszłymi wyborami samorządowymi.

No ale w takim razie dlaczego raport te nieprawidłowości przemilcza?

Raport opłaca i zleca prezydent wybranemu bezprzetargowo podmiotowi. W poprzedniej edycji była to firma Konsultujemy (ich raport ogólny o konsultacjach, nie tylko dot. SBO) oraz w przypadku SBO 2017 Pracownia Badań i Innowacji Społecznych STOCZNIA. W tej edycji raport SBO 2018 ponownie przygotował ten 2 podmiot. Zlecenie warte jest kilkadziesiąt tysięcy złotych. Każdy podmiot przygotowujący taki raport doskonale zdaje sobie sprawę z tego, że ejeżeli napisze zbyt wszechstronny i prawdziwy raport, pokazujący wszystkie aspekty SBO, czyli i te przedstawiający obecnie rządzącego prezydenta w złym świetle - będzie to ostatni raport, jaki ten podmiot sporządzi dla miasta. Stad jest cała ta dyplomacja, powściągliwość i pomijanie trudnych oraz niewygodnych tematów - zarówno dla prezydenta jak i dla autorów raportu... finansowanych przecież przez tego prezydenta.

Inaczej sytuacja wygląda, gdy taki raport nt. konsultacji w Szczecinie przykładowo byłby zlecony i sfinansowany jest przez Unię Europejską lub chociażby przez odpowiednie ministerstwo, czy przez Najwyższą Izbę Kontroli [swego czasu - w 2010 roku - był taki raport - Badanie w ramach projektu »Mój Samorząd« zrealizowane przez Sieć Wspierania Organizacji Pozarządowych »SPLOT« i PBS DGA. Projekt był współfinansowany przez Unię Europejską ze środków Europejskiego Funduszu Społecznego w ramach Programu Operacyjnego Kapitał Ludzki.  docplayer.pl/9486150-Moj-samorzad-raport-ilosciowo-jakosciowy-z-badania-na-temat-jakosci- s ycia-w-szczecinie.html] Wtedy podmiot, który pisze taki raport o innym podmiocie niż ten, który raport zlecił i opłacił - nie jest w konflikcie interesów. Nie musi pisać powściągliwego i przychylnego władzy raportu, obawiając się, że kolejnym razem nie otrzyma od tej władzy podobnego zlecenia.
Takie uzależnienie jednego podmiotu, który opracowuje raport o drugim podmiocie, który ten raport zleca i opłaca - jest ewidentnym konfliktem interesów. To podobnie, jakby miasto (w osobie prezydenta) nie dość, że wybierało samo sobie wygodny dla siebie sąd, to jeszcze go finansowało. Nie można oczekiwać, że wydany w takich warunkach osąd będzie w pełni prawdziwy i rzetelny. Przegraną w tak ustawionej sprawie są Mieszkańcy, którzy nie otrzymują kompletnych i prawdziwych informacji, a tylko pozorowane na jako takie obiektywne, a w istocie przemilczające niewygodne fakty.
Na marginesie - analogicznie jest zresztą z mediami - które miasto także finansuje poprzez zamawianie u nich ogłoszeń. Ja doskonale widząc, jakie są nasze szczecińskie lokalne media, nawet nie próbowałem się z nimi kontaktować z góry wiedząc, że to tylko strata mojego czasu. Ale wiem, że jeden członek zespołu opiniującego usiłował zainteresować te media ww. nieprawidłowościami podczas głosowania. oczywiście -bezskutecznie! O tych stronniczych mediach napiszę jeszcze odrębny artykuł...

A wracając już do tego jako tako pozorowanego na obiektywny raportu. Kilka najbardziej krytycznych cytatów.

Niepokojącym zjawiskiem jest bardzo niski i spadający z edycji na edycje udział kobiet wśród wnioskodawców. Niski poziom partycypacji kobiet może być skutkiem dość dużego „upolitycznienia” procesu na tym etapie. Znacząco część wnioskodawców stanowią radni miasta/osiedli, którzy w większości są mężczyznami. (SBO 2016 41% kobiet, SBO 2017 - 30%, SBO 2018 - 28%)

W dwóch ostatnich edycjach SBO  stosukowo duży odsetek projektów nie został dopuszczony do głosowania na etapie weryfikacji (zarówno formalnej jak merytorycznej). Sytuacja ta jest niekorzystna z punktu widzenia kolejnych edycji – osoby, których projekty nie zostały dopuszczone do głosowania, mogą poczuć się zniechęcone i nie złożyć swoich projektów w kolejnych latach

... mieszkańcy przekazali swoje pomysły dotyczące systemu wyboru projektów. Zwracali uwagę na to, że obecny system ma charakter konfrontacyjny i sprowadza budżet do plebiscytu. Zaproponowano szereg pomysłów dotyczących np. sposobu rozdzielania głosów. Wszystkie zgłoszone uwagi zostały zebrane, opracowane, opatrzone komentarzem na temat zasadności zaproponowanych rozwiązań i przekazane w osobnym dokumencie Urzędowi Miasta [urząd nie raczył udostępnić mi tych materiałów mimo, że wyraźnie wnioskowałem o wszystkie dokumenty]

W porównaniu z ubiegłą edycją frekwencja w BO spadła o 2 p.p. Istnieje kilka możliwych przyczyn takiego stanu rzeczy (trudno jednak ocenić na ile są one prawdziwe, wymagałoby to przeprowadzenia badania na próbie mieszkańców którzy nie brali udziału w glosowaniu).

Negatywny wpływ na frekwencje mogła mieć: słaba (w ocenie samych mieszkańców) promocja procesu, brak stałego terminu głosowania oraz fakt, że odbywało się ono po raz drugi w tym samym roku kalendarzowym, frustracja mieszkańców spowodowana opóźnieniami w realizacji projektów
z zeszłych edycji czy też tym, że ich projekty nie zostały wybrane uprzednio w głosowaniu (co dotyczyło 71% głosujących w zeszłej edycji SBO) czy wreszcie brakiem projektów które ich zainteresowały.

W SBO 2017, podobnie jak w poprzedniej edycji, istnieją dwa trendy dotyczące udziału mieszkańców w głosowaniu.Frekwencja  istotnie wzrasta pomiędzy 15 i 16 rokiem życia (z 6% do 11%). Drugi trend związany jest ze spadkiem frekwencji począwszy od 50 r.ż. W porównaniu do poprzedniej edycji frekwencja dla całego miasta spadła o 2,1 p.p (czyli o 23%)

Skuteczność kanałów informowania jest różna w poszczególnych dzielnicach. Widoczne jest, że np. na Prawobrzeżu (gdzie oddano dużo głosów w porównaniu do liczby mieszkańców) w promocje zaangażowali się radni osiedli oraz Kościół. Natomiast w dzielnicy Zachód szkoły. [ani słowa o złamaniu regulaminu SBO przezez owe szkoły i rady osiedli!]

W innych przypadkach, istnieje przestrzenna koncentracja zrealizowanych zadań w konkretnych obszarach miasta, ale nie jest to wprost efekt większej liczby mieszkańców zamieszkujących poszczególne osiedla. Istotniejszymi czynnikami wydają się być: działania zorganizowanych grup interesu (przykład terenów związanych z klubem Arkonia); istnienia na terenie niektórych dzielnic miejsc rekreacji o zasięgu ponad osiedlowym;  większej wartości symbolicznej i/lub funkcjonalnej niektórych osiedli (np. Stare Miasto, Centrum) przez co mieszkańcom bardziej zależy, aby tam były realizowane projekty.

Tym niemniej należałoby zastanowić się,  jak sprawić, aby mieszkańcy mniejszych, bardziej peryferyjnych osiedli w skali poszczególnych dzielnic nie czuli się na starcie „przegrani”.

sobota, 25 listopada 2017

Co raz więcej osób bojkotuje szczeciński budżet obywatelski



Takie są prawdziwe statystyki obrazujące aktualną fatalną sytuację
Ponieważ podobne należy porównywać z podobnym - liczba głosujących osób powyżej 16rż. oszacowana została na podstawie dostępnych statystyk z edycji SBO2017 i SBO2018 Alternatywnie można było oszacować hipotetyczną liczbę głosujących z uwzględnieniem dzieci do 16rż. w SBO2015 (spadek % wyszedłby identyczny).
Jak widać, Mieszkańcy najwyraźniej mają już dość upolitycznionego budżetu pseudo-obywatelskiego (faktycznie są to Igrzyska Śmierci - wyjaśnienie tej nazwy w poprzednim wpisie), w której wygrywają w niedemokratyczny sposób zadania, na które oddała głos mniej niż połowa mieszkańców. W tej edycji przykładowo zadanie ogólnomiejskie otrzymało ledwie 17% głosów, co oznacza, że 83% głosujących życzyło sobie realizacji innych zadań (wizualizacja proporcji obok). Nie wiem co sobą reprezentują ludzie, którzy taka farsę, takiej postaci "budżet obywatelski" śmią nazywać najwyższą formą demokracji...


W poprzednim wpisie informowałem ponadto o rażących naruszeniach obowiązujący zasad ws. promocji, gdy mimo jednoznacznego zakazu radni osiedlowi oraz szkoły nakłaniały do głosowania na konkretne zadania dzieci i ich rodziców. Nieuczciwe zasady, łamanie nawet tych zasad co są, dopuszczanie zadań, które nie spełniają kryteriów, upolitycznienie budżetu obywatelskiego, przeciąganie ogłoszenia wyników, unieważnienie 3400 głosówprawie 2-tygodniowe zliczanie 177 (sic!) papierowych głosów, których w tej edycji w ogóle miało nie być!... tak można by wymieniać bez końca. Ziarnko do ziarnka i nazbiera się miarka. Efekty tego wszystkiego widzimy po zniechęceniu Mieszkańców i co raz niższej frekwencji.

Prezydent, jego zastępcy i urzędnicy tradycyjnie na konferencji podczas ogłaszania wyników udawali, że jest wspaniale, co edycję jest co raz lepiej, wprowadzają innowacje, udoskonalenia, spotkania... Ani słowem nie wspominając o łamaniu obowiązujących zasad przez szkoły i rady osiedli (odpowiedź na prezydencie w tym temacie wymusił dopiero pewien dziennikarz, który z trudem został dopuszczony do głosu), czy o kradzieży danych osobowych (sprawy zgłoszone na policję).
 Może jeszcze kilka słów o tych "naszych" lokalnych mediach. Z wyjątkiem jednego dziennikarza, nikt nie ważył się zadawać władzom miasta kłopotliwych pytań, będąc wdzięcznym, że te łaskawie w ogóle zawiadomiły je o miejscu i czasie konferencji. Media same z siebie nie zadadzą trudnego pytania, krytyczne artykuły piszą dopiero wtedy, gdy jakaś afera nabiera rozgłosu nie z ich inicjatywy (np. działania podjęła już prokuratura, albo grupa społeczna). Samodzielna i nazbyt ostra krytyka władz miasta przez te media skończyłaby się zmniejszeniem reklam i ogłoszeń kierowanych do nich z urzędu, ograniczeniem liczby wywiadów, przekazywanych przez urząd newsów itd. Konkurencja na rynku medialnym jest duża, zatem media są bardzo powściągliwe, jeśli już coś skrytykują, to ustami polityków i innych osób. Absolutnie nie wypełniają roli 4 władzy.

To jest właśnie bardzo symptomatyczne, że na ogłoszenie wyników zaproszono wyłącznie dziennikarzy.
Mieszkańców urząd nigdy o tym nie zawiadamiał ani tym bardziej nie zapraszał na ogłoszenie wyników - także nie jest to żadna nowość.
Nowością było, że w tym roku o miejscu konferencji nie powiadomiono także członków zespołu opiniującego. A stało się tak, ponieważ kilku z nich bezskutecznie domagało się zwołania pilnego posiedzenia ws. naruszeń zasad podczas głosowania. Prezydent przewidywał, że zadawaliby mu niewygodne pytania, krzyżując mu prowadzoną przez niego pełną pozorowanych sukcesów kampanię wyborczą.

Wiele osób zaangażowanych w prace nad budżetem obywatelskim (m.in. pp.  Szymon Osowski, Dorota Markiewicz i Bartosz Wilk) już kilka edycji temu dostrzegło, że wszystko to zmierza w co raz gorsza stronę. Po nieudanych próbach zmiany tej sytuacji odpuścili sobie kolejne. Niestety ja będę musiał zrobić to samo...

czwartek, 9 listopada 2017

Piąte szczecińskie nieobywatelskie budżetowe Igrzyska Śmierci

Trwa właśnie 2 i ostatni tydzień głosowania na zadania zgłoszone w … Szczecińskich Igrzyskach Śmierci.

12.11.2017 Aktualizacja na końcu, w związku z wątpliwościami niektórych osób (pani Dorota korczyńska), co do zbytniej ostrości mojej krytyki.

Wydało się, że ta piąta już edycja szczecińskiego budżetu pozorowanego na „obywatelski” – w końcu przebiegnie bez większych nieprawidłowości, szczególnie z ominięciem afer i skandali. Zespół opiniujący obradował bez awantur, nie było żadnych kłótni, sporów i większych kontrowersji. Nie było jak w ubiegłym roku roku kwestionowania przez zespół pozytywnych ocen zadań urzędników i odrzucania przez zespół zadań pozytywnie zaopiniowanych przez urząd. Członkowie zespołu byli wręcz niezainteresowani opiniowaniem zadań, nie przychodzili na posiedzenia i zespół opiniował zadania przy braku kworum w obecności kilku osób... Zapewne wynikało to po części także z niemożności wpływania na podejmowane tam decyzje (i bez niezależnie od tego, czy stały za tym poważne racje, czy nie).

Niestety corocznej tradycji stało się zadość. Bo szereg skandali oczywiście się wydarzyło,  ale o nich za chwilę.
Wyjaśniając jeszcze określenie Igrzyska Śmierci pasujące jak ulał do naszego budżetu – pochodzi ono z tytułu debaty, która odbyła się 2 edycje SBO wcześniej w sali sesyjnej rady miasta Szczecina – linki do nagrań:
https://www.youtube.com/watch?v=fFP4Zf465Zs 
https://www.youtube.com/watch?v=NG7dLRQ21ck
W ostateczności – z przysłowiowego braku laku – można by się pogodzić z tym obywatelskim kitem w postaci Igrzysk Śmierci, w których co roku nikt ze sobą nie współpracuje, nie ma żadnych dyskusji nt. potrzeb miasta, dzielnic i osiedli, Mieszkańcy zmuszani są do konkurowania o rzucone im przez miasto nędzne finansowe ochłapy, a zadanie które uzyska niedemokratycznie najwięcej głosów (dedycje często poniżej 10% głosów, gdy powinna decydować ponad połowa!) nazywane jest „zwycięskim”. Widać tu jak, władze miasta same nie kryją się, że nie chodzi tu o żadną współpracę, rozmowę o potrzebach miasta, a wyłącznie o rywalizację i zwycięstwo.

Sam się z tym już pogodziłem, widząc bezcelowość zgłaszania jakichkolwiek uwag, gdy bezustanne lekceważone są zastrzeżenia podnoszone przez mieszkańców, organizacje i stowarzyszenia. Od lat nie odnoszą większego skutku na władzach miasta prośby, apele ani groźby (był swego czasu wystosowany m.in. przez p. Szymona Osowskiego apel wzywający do bojkotu takiego zdegenerowanego SBO). Ostatnio w koszu wylądowały nawet dokumenty z wykonaną przez zewnętrzną firmę ewaluacją SBO, za którą miasto zapłaciło kilkadziesiąt tysięcy złotych. Na nic to wszystko, bo nie wprowadzono nawet najmniejszych poprawek do tych wypaczających ideę budzetu obywatelskiego zasad.

Dlatego skoro „niedasie” inaczej, można byłoby te Igrzyska Śmierci w ostateczności zaakceptować. Gdyby tylko wszyscy trzymali się ustalonych zasad...

...Niestety. Z doświadczenia wiemy, że zasady SBO nie są przestrzegane. Naruszenia występowały zarówno po stronie urzędników, zespołu opiniującego oraz samych autorów zadań.

W tym roku skandal dotyczy promowania zadań.

Dla przypomnienia, już w ubiegłym roku w niedopuszczalny sposób władze miasta promowały projekty rowerowe na kartach do głosowania (sic!, elektronicznych i papierowych) oraz w budżetobusie i na rozdawanych Mieszkańcom ulotkach.

Tymczasem zasady były jasne! Zgodnie z zarządzeniem nr 469/16 prezydenta miasta Szczecina z 15.12. 2016 ws. SBO
§ 6. 1. Podczas głosowania na zadania Szczecińskiego Budżetu Obywatelskiego wszystkie zadania znajdujące się na listach zadań do głosowania promowane są w sposób obiektywny.
Czy promowanie projektów rowerowych na ulotkach, a co dopiero na kartach do głosowania, można nazwać obiektywnym promowaniem? Nie. Mimo zwrócenia na to miastu uwagi nic z tym nie zrobiono. Zamieciono sprawę pod dywan. Głosowanie uznano za uczciwe i ważne.

W aktualnej edycji SBO obowiązuje nowe zarządzenie (nr 455/17 z 19.10.2017), jednak z dokładnie tymi samymi zasadami co rok temu.

Dopiszę jeszcze 2, które będą istotne w patologiach z tej edycji.
§ 6. 2. Promocja zadań znajdujących się na listach zadań do głosowania przez jednostki organizacyjne oraz pomocnicze Miasta odbywa się wyłącznie z wykorzystaniem materiałów promocyjnych przygotowanych przez Urząd.

§ 6. 3. Promocja zadań znajdujących się na listach zadań do głosowania odbywa się w jednostkach organizacyjnych lub pomocniczych Miasta wyłącznie z wykorzystaniem materiałów promocyjnych przygotowanych przez Urząd.
W tym roku na niektóre z rażących błędów można by nawet przymknąć oko (np. niespełnienie kryterium ogólnodostępności lub błędne określenie kategorii zadania ogólnomiejskiego, gdy ewidentnie powinno być umieszczone w kategorii zadań dzielnicowych).

Tym, co woła o pomstę do Nieba woła w tegorocznej edycji SBO jest to, do czego w promocji zadań posunęli się ich autorzy, rady osiedli oraz szkoły, a na marginesie także 4 władza czyli media (ale o nich będzie w następnym wpisie).

---------------------------------------------------------------------------------------------------

Zaczęło się od tego, jak ledwie po ogłoszeniu przez prezydenta terminu głosowania w SBO2018, radni z rady osiedla Podjuchy, którzy jako przedstawiciele władzy publicznej pozgłaszali swoje zadania, zorganizowali sobie w SP nr 12 spotkanie pod pretekstem przebudowy ulic Krzemiennej i Smoczej. Na początku tego spotkania przewodniczący rady osiedla p. Maciej Szyszko pozywał slajdy promujące jego własne zadania oraz nakłaniał przybyłych mieszkańców do głosowania na nie. Oczywiście agitacja dotyczyła tylko tych zadań, które zgłosił owy przewodniczący. Inne zadania jako konkurencyjne dla pana radnego zostały pominięte. Ponadto sam termin tego nagłego spotkania ws. przypomnę – przebudowy ulic – został wyznaczony bez odpowiedniego wyprzedzenia, jakby miał być podporządkowany właśnie terminowi głosowania w SBO2018.


Źródło fotografii: strona Facebook "Podjuchy" facebook.com/szczecinpodjuchy , (fot. Daniel Reszke)


Nieetyczne jest już samo zgłaszanie takich zadań przed przedstawicieli władzy publicznej powiązanej z urzędem miasta, którzy nie dość, że mają wielokrotnie większe możliwości wpływania na władze miasta, by realizowały wskazane inwestycje, to jeszcze dysponują przyznanym im przez miasto budżetem, który mogą rozdysponowywać wedle swojego uznania. 

Natomiast za skandaliczne należy uznać, że przewodniczący rady osiedla będącej organem władzy publicznej zobowiązany działać tylko i wyłącznie na podstawie i w granicach prawa (art. 7 Konstytucji Rzeczypospolitej Polskiej) promował swoje zadania wbrew ww. cytowanemu zarządzeniu prezydenta. Nie usprawiedliwia go nieznajomość prawa. Podobne zapisy obowiązywały już zresztą w poprzednim zarządzeniu ws. SBO2017 i nie powinny być zaskoczeniem. Sam przewodniczący musiał także znać aktualne zarządzenie, gdyż na spotkaniu powoływał się termin w jakim odbędzie głosowanie, który był określony właśnie w tym zarządzeniu. Co więcej p. Sylwia Cyza-Słomska z urzędu miasta na łamach prasy przyznała, że jednostki pomocnicze (jakimi są rady osiedli ) zostały już wcześniej poinformowane o zasadach dopuszczalne promocji zadań (a następnie po przypadkach niezastosowania się do tych wytycznych poinformowano je ponownie).
W związku z zaistniałą sytuacją wszystkie jednostki pomocnicze zostały ponownie poinformowane przez urząd o dopuszczalnych sposobach promocji projektów SBO
Źródło: http://szczecin.naszemiasto.pl/artykul/sbo-jak-pomyslodawcy-zabiegaja-o-glosy,4297626,art,t,id,tm.html
Na marginesie należy dodać, że tak długi ok. kilkunastominutowy czas promowania zadań przez przewodniczącego rady osiedla sam w sobie należy uznać za brak kultury i szacunku dla czasu mieszkańców, którzy przybyli na spotkanie wyłącznie w celu omawiania kwestii dot. przebudowy ulic Krzemiennej i Smoczej. W niezręcznej sytuacji postawiona została również dyrektorka SP nr 12, która również była zobowiązana przestrzegać zapisów określonych w § 6 ust. 3 ww. zarządzenia, ale ponieważ nie była gospodarzem spotkania, nie miała wpływu na jego przebieg.

Skandaliczne jest również to, że przewodniczący rady osiedla Podjuchy p. Maciej Szyszko czyni na mnie także innego rodzaju naciski – kilka dni temu w odpowiedzi na mój wniosek w trybie ustawy o dostępie do informacji publicznej, gdy chciałem uzyskać bliższe informacje nt. działań rady dotyczących m.in. SBO, p. Maciej Szyszko stwierdził m.in.: „Proponujemy powstrzymać tę spiralę, bo to my za chwilę zmuszeni będziemy podjąć kroki prawne względem Pana za stałe oczernianie Rady Osiedla Podjuchy [...]” - doprecyzowując to później - a co w ocenie prawników jest stosowaniem wobec mnie gróźb bezprawnych polegających na podejmowaniu przeciwko mnie kroków prawnych, jeżeli nie zaprzestanę korzystać z przyznanych mi konstytucyjnych wolności i praw. Czyn ten jest przestępstwem określonym w art. 191 i 115 § 12 kk. zagrożonym karą do 3 lat pozbawienia wolności. Natomiast nie budzi najmniejszych wątpliwości, że jest takie działanie przewodniczącego p. Macieja Szyszki jest skrajnie nieetyczne.

Jakie motywy kierują takimi radnymi, dlaczego są tak bezwzględni, że dopuszczają się nawet łamania prawa, a nawet stosują groźby bezprawne? Ponieważ chcą osiągnięty tym sposobem sukces wykorzystać polityczne w przyszłych wyborach do rad osiedli. Na propagandowych plakatach wyborczych będą mogli się tymi „sukcesami” pochwalić, oczywiście ani słowem nie wspominając jakimi nieuczciwymi anty-obywatelskimi metodami ten sukces osiągnęli.

W starciu z działającą w tak nieuczciwy sposób władzą publiczną, zwykły mieszkaniec nie ma szans, aby przebić się ze swoim zadaniem. Nic więc dziwnego że synonimem szczecińskiego budżetu „obywatelskiego” jest szczeciński budżet radnych osiedlowych.
Mieszkańcy nie mają takich możliwości jak władza. Nie mogą zorganizować sobie spotkania w siedzibie rady osiedla czy w szkole aby promować swoje projekty tak, jak zrobili to radni z rady osiedla Podjuchy.

Naruszeń prawa wydarzyło się niestety znacznie więcej.

---------------------------------------------------------------------------------------------------

Druga w kolejności była rada osiedla Majowe, która wymogła na dyrekcji SP 37 na osiedlu Słonecznym (sic!), aby w czasie lekcji przyszli tam radni osiedlowi w celu agitacji uczniów do głosowania na projekty radnych. Mowa jest o tym w artykule  http://szczecin.naszemiasto.pl/artykul/sbo-jak-pomyslodawcy-zabiegaja-o-glosy,4297626,art,t,id,tm.html

Jeden z rodziców przesłał do prasy taką oto wiadomość, którą otrzymał od dyrekcji z tzw. dziennika elektronicznego.
"Dzień dobry, zwracam się do Państwa w imieniu Rady Osiedla Majowe z prośbą o zgodę na zaprezentowanie uczniom i prośbę o oddanie przez nich głosu na złożony przez Radę do Szczecińskiego Budżetu Obywatelskiego projekt "Bliżej do sąsiadów" Aleja pieszo - rowerowa Majowe - Kijewo. Przedstawiciele Rady wejdą na lekcje w poniedziałek (30.10) lub we wtorek (31.10). Rodziców, którzy wyrażą sprzeciw, proszę o przesłanie komunikatu. Ewa Zagubień, wicedyrektor SP 37"

Już samo wysłanie tej informacji przez wicedyrektorkę było niedopuszczalne bowiem wprost wskazywała o jaki projekt radzie osiedla chodzi.

Skandalem jest natomiast bezprawne agitowanie dzieci przez radę osiedla (jednostka pomocnicza miasta) na terenie szkoły (jednostka organizacyjna miasta) na co bezprawnie wyraziła zgodę dyrekcja, promowanie konkretnego ww. zadania i wręczane  ulotek ze wskazaniem na jakie projekty dzieci i ich rodzice mają głosować.

Zapewne SP 37 nie była jedyną, w której odbywał się ten proceder. Na os. Majowym i pobliskim Słonecznym i Bukowym jest jeszcze kilka innych szkół, przedszkoli i bibliotek miejskich. Bardzo dziwne byłoby, gdyby radni z osiedla Majowego ominęli te jednostki, szczególnie szkoły na swoim osiedlu.


Do tego dochodzą jeszcze polityczne walki rad osiedli - to kolejna nowość w szczecińskim budżecie obywatelskim. To właśnie jest sedno naszego SBO. Rywalizacja, konkurencja, zwalczanie się na wszelkie możliwe sposoby. Na tym właśnie polega owa obywatelskość.



Źródło: https://web.facebook.com/RadaOsiedlaKijewo/...7581194/?type=3

---------------------------------------------------------------------------------------------------

Powracając do tematu szkół - ponieważ pewne osoby nie widzą w takiej promocji niczego złego i w ogóle nie rozumieją, w czym jest problem - postaram się to wyjaśnić.

Na zadania w SBO mogą głosować dzieci powyżej 16 rż. Te które mają mniej lat głosują wraz z rodzicami, oczywiście sugerując się tym, co im powiedziano nielegalnie promując projekty w szkołach, co im mówili nauczyciele oraz wpuszczeni do szkół politycy. Rodzic raczej nie odbierze prawa głosu swojemu dziecku - ma on zresztą tylko autoryzować głosowanie swojego dziecka - wyrażając na głosowanie zgodę. Samo dziecko będzie zapewne jeszcze będzie namawiać tego rodzica, by zagłosował tak samo jak ono – tak zostało zresztą poinstruowane przez radnych i nauczycieli w szkole – dowody wydawania dzieciom takich instrukcji zamieszczam poniżej. Rodzice zwykle się zgadzają na takie wymuszenia ze strony swoich dzieci - budżet obywatelski to nie jest dla rodziców sprawa warta konfliktowania się ze swoimi dziećmi.

Trzeba też zauważyć, że dzieci są bardzo podatne na taką propagandę, łatwo je zmanipulować, szczególnie że ci dorośli radni czy nauczyciele nie robią tego w sposób obiektywny i promują projekty dobre dla nich samych (np. jakiś miejska parkingowe przy szkole lub skwer seniora – to się dzieje właśnie w tej edycji!).

Szkoły powinny zachować tu neutralność! Jako jednostki organizacyjne podporządkowane miastu nie powinny włączać się w promowanie zadań tak samo, jak w tę promocję nie włączają się same władze miasta (z poprzedniej edycji przypominam, że miasto samo złamało własne zasady i promowało zadania rowerowe i to nawet na kartach do głosowania! [także elektronicznych] ).

W starciu takim procederem realizowanym przez władze miasta i podległe mu jednostki tj. szkoły, przedszkola, biblioteki czy rady osiedli; zwykli autorzy zadań, którzy nie mają takich dość do władz i dyrekcji szkół - mają bardzo małe szanse by przebić się ze swoim projektem. W zasadzie są na przegranej pozycji, gdy szkoła czy rada osiedla z racji przewagi jaką posiada, może promować swoje projekty wśród dużych grup społecznych. Zwykły mieszkaniec nie roześle maila do rodziców, nie wyśle komunikatu w dzienniku elektronicznym wskazując tam swoje projekty, nie udostępni do glosowania stanowiska komputerowego do głosowania dla rodziców odbierających dzieci ze szkoły z wielkim plakatem by głosować na konkretne projekty, nie może pod pretekstem zebrania z rodzicami w szkole (rzekomo przypadkowo w terminie głosowania) promować tam projektów.

Nie może być tu też wątpliwości co do tego, czy szkoła jest naciskana przez nadrzędne wobec niej władze miasta, które projekty ma promować i podsuwać dzieciom i rodzicom, które są na rękę władzom miasta, a które ma ignorować lub do nich zniechęcać.

Trzeba to wyraźnie podkreślić - szkoła nie jest instytucją niezależna od władz miasta. Nie wiadomo, czy ludzie związani z obecnie rządzącym miastem prezydentem Piotrem Krzystkiem lub tylko powołując się na te związki - nie czynią na dyrekcje szkół nacisków - w stylu jak nie wpuścisz nas do szkoły i nie rozwiesisz naszych politycznych plakatów, to załatwimy ci usuniecie ze stanowiska. Zresztą wystarczy już sama sugestia dyrektorce przez nadrzędnego wobec niej przedstawiciela władzy, aby promowała w szkole konkretne projekty. Służalcza wobec władzy dyrektorka, zgodzi się na to od razu, a dyrektorka mająca wątpliwości i jeszcze skonfliktowana z władzami miasta, 10 razy się zastanowi czy sprzeciwić się tym władzom w mało dla niej istotnej sprawie i jeszcze bardziej zaogniać konflikt, co tylko da tym władzom kolejny (nieformalny) argument, by doprowadzić do jej usunięcia ze stawiska – czy też podporządkować się wydawanym jej poleceniom i stosowanym naciskom. Tak niestety działają polityczne mechanizmy w naszym mieście. To nie są spekulacje na wyrost, szczególnie patrząc jakiego pokroju ludzie są w radach osiedli [przypominam o ostatnim incydencie, jak przewodniczący RO Podjuchy p. Maciej Szyszko [tzw. „Bezpartyjni” z komitetu Piotra Krzystka] wywierał naciski i stosował groźby bezprawne, za co jemu samemu grozi postępowanie karne i do 3 lat więzienia), czy też wysuwani są na eksponowane stanowiska z partyjnych czy niby „Bezpartyjnych” rekomendacji.
Wszystko to, co w tym roku obserwujemy jest skrajnym wypaczeniem idei budżetu obywatelskiego. To ma być budżet obywatelski, a nie budżet rad osiedli i władz miasta oraz podporządkowanych mu instytucji!

Przyzwalanie na ten proceder zniechęca tylko mieszkańców do zgłaszania swoich pomysłów. Widzą, że w starciu z taką propagandą nie mają  żadnych szans. Do tego dochodzi jeszcze przyzwalanie na łamanie prawa (tu zasad SBO ws. promocji) przez same władze miasta, rady osiedli i podległe miastu instytucje, bez wyciąga żadnych konsekwencji.

To, że szkoła jeszcze sama w tym uczestniczy i poprzez mających u dzieci autorytet i ponoć wykształconych nauczycieli pokazuje tym dzieciom, że obowiązujące wszystkich zasady wolno lekceważyć i łamać, jest tym większym skandalem.

Nauka jaką dzieci dostaną to pokazanie, jak w nieuczciwy sposób zyskać przewagę nad innymi autorami zadań, że z naruszeniem prawa można promować zadania wyłącznie wskazane przez jedynie słuszną i zawsze mającą rację władzę (radę osiedla czy dyrekcję szkoły - bo potem ta władza powie, że nic się nie stało)., że budżet obywatelski polega na zwalczaniu wszelkimi sposobami konkurencji, że chodzi w nim nie o współpracę a o rywalizację, w której obowiązuje zasada, że wszystkie chwyty są dozwolone i wszelkie zasady wolno łamać. Nie potrzeba współpracować, nie potrzeba dyskutować o potrzebach miasta. Liczy się postawa skrajnie egoistyczna danej grupy społecznej chcącej wyszarpać jak sępy od pozostałych mieszkańców z ich podatków kilka milionów złotych. Tego właśnie uczą dzieci te szkoły.


A poniżej kolejne ujawnione przypadki - już bez mojego komentarza... (tych nieujawnionych w sieci internet jest pewnie jeszcze z 5x tyle)


Poniżej fragmenty tych promocji - na wypadek, gdyby zarchiwizowane wersje stron przestały działać (mechanizm ten nie funkcjonuje ostatnio prawidłowo i strony raz zarchiwizowane - nie odtwarzają się potem z archiwum - trzeba dopisywać na końcu adresu znaczek / ale nie zawsze to pomaga)
---------------------------------------------------------------------------------------------------

II Liceum Ogólnokształcące im. Mieszka I w Szczecinie
Szczeciński Budżet Obywatelski 2018
Od 30 października do 12 listopada 2017 r. osoby zamieszkujące w Szczecinie mogą wziąć udział w głosowaniu na Szczeciński Budżet Obywatelski 2018 (https://sbo.szczecin.eu/)

W kategorii „Zadanie ogólnomiejskie” na pozycji 19 znajduje się projekt „Ucz się pięknie – Remont i termomodernizacja szczecińskich szkół” dotyczący sfinansowania prac remontowych w II LO im. Mieszka I w Szczecinie oraz w ZS nr 8 im. Stanisława Staszica.

Jakkolwiek nie jesteśmy projektodawcą tego pomysłu, zachęcamy osoby związane z II LO, w tym uczniów, rodziców i pracowników szkoły (o ile są mieszkańcami Szczecina) do udziału w głosowaniu

---------------------------------------------------------------------------------------------------

Szkoła Podstawowa nr 53 im. Fryderyka Chopina w Szczecinie
ZADANIE DZIELNICOWE MAŁE à DZIELNICA ZACHÓD
ZADANIE NUMER 29.
BEZPIECZNY PARKING – BEZPIECZNE DZIECKO.

BUDOWA PARKINGU PRZY SP 53


Nasz cel: 1 uczeń = 10 głosów



Jak będziemy głosować w szkole?
Zależy nam, aby uczniowie zameldowani w Szczecinie zagłosowali w szkole 

* Prosimy aby Wychowawcy zorganizowali dla swoich klas głosowanie w możliwie szybkim terminie od rozpoczęcia głosowania.

* Do oddania głosu niezbędne będzie skorzystanie przez uczniów z telefonów komórkowych – jest to sytuacja wyjątkowa objęta specjalną zgodą Dyrektor Szkoły.

* Planujemy udostępnienie komputera na korytarzu szkoły, aby rodzice i opiekunowie mogli zagłosować, gdy przyjdą odebrać dziecko. Do głosowania zapraszać będą uczniowie.

* uczniowie zostaną poproszeni aby zgłaszali wyznaczonej osobie liczbę głosów oddanych za ich sprawą przez rodzinę i znajomych. Osoba wyznaczona będzie zaznaczała na tablicy klasowej każdy oddany głos.


---------------------------------------------------------------------------------------------------


Szkoła Podstawowa nr 35 im. Jana Pawła IIul. Świętoborzyców 40, 71-665 Szczecin

Drodzy Rodzice
Serdecznie zapraszamy do udziału w tegorocznej edycji Szczecińskiego Budżetu Obywatelskiego i wsparcia inicjatywy wybudowania na terenie boiska asfaltowego przy naszej szkole zadaszonego wielofunkcyjnego boiska-rolkowiska z możliwością uruchomienia lodowiska. W celu oddania głosu na projekt należy na stronie www.sbo.szczecin.eu i wybrać projekt ogólnomiejski nr 8.

Zapraszmay również do zapoznania się z filmem promujacym rolkowisko przy Pszczelnej


---------------------------------------------------------------------------------------------------


Szkoła Podstawowa nr 20 im. ks. Jana Twardowskiegoul. Dobrzyńska 2, 70-025 Szczecin 

- Projekty dzielnicowe małe (Zachód):
31
DOKOŃCZENIE WYMIANY CHODNIKA PRZY ULICY BUDZISZYŃSKIEJ (ODCINEK OD UL. GNIEŹNIEŃSKIEJ DO UL.WŁOŚCIAŃSKIEJ)
- Projekty dzielnicowe duże (Zachód):
102
SKATEPARK NA POMORZANACH

Dla osób z osiedla Pomorzany nieposiadających komputera będzie istniała możliwość oddania głosu m.in. w:
  • siedzibie RADY OSIEDLA POMORZANY, ul. Włościańska 1 (I piętro, obok biblioteki) w dniach 2-3 oraz 6-10 listopada 2017 r. w godz. 17.00 – 19.00.
  • siedzibie Stowarzyszenia „Razem Łatwiej” ul. Włościańska 1
    (I piętro) od poniedziałku do środy i w piątki w godz. 9.00-13.30.


Aktualizacja z 12.11.2017 w związku z wątpliwościami niektórych osób, co do zbytniej ostrości mojej krytyki. 
W dniu 10.11.2017 zamieściłem komentarz z fragmentem niniejszego wpisu dot. szkół na blogu pani Doroty Korczyńskiej (urzędniczki z Urzędu Marszałkowskiego, wcześniej urzędniczki z Wojewódzkiego Urzędu Pracy, wieloletniej członkini zespołu opiniującego zadania oraz ds. SBO - rzekomo z ramienia czystych politycznie organizacji pozarządowych, jednak faktycznie ta pani kandydowała wielokrotnie w wyborach z partyjnych list PSL [co można sprawdzić na stronach Państwowej Komisji Wyborczej]).

Na marginesie w wywiadzie z 2013 roku przeprowadzonym z nią przez Jolantę Kowalewską z Gazety Wyborczej mogliśmy przeczytać szczecin.wyborcza.pl/...Dorota_Korczynska__My_rodzice_nie_jestesmy_intruzami

"Czy Dorota Korczyńska znajdzie się na liście do rady miasta w najbliższych wyborach samorządowych?
- Na pewno nie będzie mnie na żadnej partyjnej liście - odpowiada Korczyńska. "

Tymczasem w odpowiedzi pani Dorota Korczyńska zarzuciła mi insynuacje i pomówienia, gdybym nie zechciał odpowiedzieć na jej żądanie złożenia przeze mnie dalszych wyjaśnień w tej sprawie. Tak też uczyniłem, jednakże owa pani wykasowała moje wyjaśnienia.


Dowód 2 - po cenzurze - zmuszony byłem komentarz napisać jeszcze raz grożąc jej sądem (mam takie prawo), gdyby zechciała go ponownie wykasować... web.archive.org/web/20171111...dorotakorczynska.pl...


Dla porządku wklejam tutaj ten komentarz.


Jest pani osobą publiczną i mam prawo pytać panią, jak się zachowa w konkretnej sytuacji. Dlaczego cenzuruje pani moje pytania? Zarchiwizowałem mój komentarz i mam dowód na pani praktyki. Opiszę to na swoim blogu, do czego się pani posuwa. Trzeba też mieć tupet, by oskarżać mnie o pomówienia i wzywać mnie do wyjaśnień, a następnie kasować komentarz. Jest pani dla mnie ostatecznie osoba skompromitowaną.

Proszę jeszcze raz spróbować usunąć mój komentarz, a spotkamy się w sądzie. link, który podałem prowadzi do mojej strony, na której podpisałem się z imienia i nazwiska. Nie ma pani prawa najpierw bezczelnie i manipulacyjne mnie o coś oskarżać (wycinając pierwszą część zdania z mojej wypowiedzi), żądać ode mnie wyjaśnień a następnie kasować komentarz z moimi wyjaśnieniami. Jest pani ostatecznie dla mnie osobą skompromitowaną politycznie i moralnie.

-----

Może zanim przejdę do odpowiedzi na Pani oskarżenia mnie o pomawianie, prewencyjnie zapytam Panią:
Czy jako prezeska stowarzyszenia „Rodzice dla Szczecina od wielu lat aktywnie działająca społecznie na rzecz rodziców i oświaty” [cytat z Pani bloga – sekcja o mnie] oraz kilkukrotna kandydatka z partyjnych list PSL w rozmaitych wyborach

w trakcie planowanego posiedzenia zespołu opiniującego zadania w SBO 2018 w zakresie nieprawidłowości związanych z naruszaniem obowiązujących zasad m.in. ws. niedopuszczanej promocji zadań organizowanych przez rady osiedli oraz placówki oświatowe

– opowie się Pani za uznaniem wyników głosowania podczas których doszło do ww. naruszeń,
– czy też wyłączy się Pani z głosowania w ww. sprawie bądź w ogóle nie pojawi się Pani na tym posiedzeniu?
Pytam, ponieważ w przypadku gdyby nie wyłączyła się Pani z głosowania, naraziłoby to Panią na zarzut działania w sposób skrajnie nieetyczny, realizując swoje partykularne interesy aby nie tylko nie narazić się ale wręcz przypodobać się w kolejnych wyborach swoim potencjalnym wyborcom, do których w szczególności należą rodzice dzieci uczęszczające do szkół, w których interesie Pani oraz Pani stowarzyszenie działa i z tego jest Pani znana.

———————————

Przechodząc zaś do Pani oskarżeń mnie o pomawianie, skoro Pani czyni takie insynuacje, proszę uzasadnić co konkretnie wg Pani było pomówieniem, gdyż bez sprecyzowania tych zarzutów nie jestem się do nich w stanie odnieść. Nie siedzę w Pani głowie.

Aby Pani w tym pomóc, pomocniczo przytoczę Pani szereg cytatów z orzecznictwa polskich oraz europejskich sądów i trybunałów.

W wyroku z 30.10.2006 (P 10/06) Trybunał Konstytucyjny wskazał, że „Granicą wolności słowa i wolności prasy jest kłamstwo”. Proszę mi wskazać, w którym miejscu skłamałem.

Wyraźnie na wstępie swojej wypowiedzi zaznaczyłem, że „Nie może być tu też wątpliwości co do tego, czy szkoła jest naciskana przez nadrzędne wobec niej władze miasta, które projekty ma promować i podsuwać dzieciom i rodzicom, które są na rękę władzom miasta, a które ma ignorować lub do nich zniechęcać.” Następnie wyjaśniłem, na czym te wątpliwości mogą polegać zarówno w formie abstrakcyjnej tzn. w oderwaniu do konkretnego przypadku i ogólnie w kontekście budżetów obywatelskich, jak i w kontekście tego, co od lat dzieje się w naszym mieście; bez żadnego kwalifikowania tych wyjaśnień jako absolutnie pewnych i występujących faktycznie. Moja krytyka, analiza i ocena opierała się jednak na rzeczywiście występujących zdarzeniach, co czyniło te wyjaśnienia w kontekście SBO prawdopodobnymi w znacznym stopniu zarówno w obecnej edycji SBO jak i w przyszłych, szczególnie gdy obecne władze miasta kolejny raz z szeregu przypadków rażącego naruszania zasad SBO nie wyciągną jakichkolwiek konsekwencji.

W wyroku z 12.05.2008 (SK 43/05) Trybunał Konstytucyjny powołał się na „Europejski Trybunał Praw Człowieka, który ustalił m.in., że:
a) granice dopuszczalnej krytyki są szersze w stosunku do osób publicznych niż wobec osób prywatnych,

 b) politycy, a tym bardziej pochodzący z wyborów powszechnych funkcjonariusze publiczni świadomie i w sposób nieunikniony wystawiają się na kontrolę i ostrą reakcję ze strony prasy, w konsekwencji czego

 c) muszą być bardziej tolerancyjni, nawet wobec szczególnie brutalnych ataków prasy, zaś

 d) zakres usprawiedliwionej ochrony dóbr osobistych polityków i innych osób publicznych powinien być określany w konfrontacji z wartością, jaką w demokratycznym społeczeństwie jest otwarta i szeroka debata 

(por. m.in. wyroki: z 8 lipca 1986 r., nr 8815/82, Lingens przeciwko Austrii, z 23 kwietnia 1992 r., nr 11798/85, Castells przeciwko Hiszpanii, z 29 sierpnia 1997 r., nr 22714/93, Worm przeciwko Austrii, z 21 marca 2006 r., nr 50934/99, Koc i Tambas przeciwko Turcji oraz z 24 kwietnia 2007 r., nr 7333/06, Lombardo i inni przeciwko Malcie; więcej przykładów orzeczeń z tego zakresu i szersze ich omówienie przedstawiają przede wszystkim: I. Kamiński, Swoboda wypowiedzi …, rozdział II, J. Sieńczylo-Chlabicz, Dozwolona krytyka prasowa osób pełniących funkcje publiczne w orzecznictwie ETPCz, „Europejski Przegląd Sądowy” nr 4/2007, s. 39-44 oraz J. Sobczak, Swoboda wypowiedzi w orzecznictwie Trybunału Praw Człowieka w Strasburgu, część I, „Ius Novum” nr 2-3/2007, s. 20-30).”


W publikacji Zniesławienie a dozwolona krytyka dziennikarska wobec osób publicznych, Joanna Rupar, Prokuratura i Prawo 11, 2008: „Dla wszystkich bezspornym pozostaje fakt, iż granice dopuszczalnej krytyki (w tym również dziennikarskiej) są szersze w stosunku do osób publicznych (również i funkcjonariuszy publicznych) niż wobec osób prywatnych, nawet wtedy, gdy przedmiotem krytyki jest działalność nie pozostająca bezpośrednio w zakresie funkcji publicznych, ale rzutująca na ocenę społeczną tej osoby, jako upoważnionej do pełnienia tych funkcji. Bowiem osoba decydująca się na bycie osobą publiczną dobrowolnie wystawia swoje życie, w tym również często i prywatne, na „pokaz”, bo rzadko jest możliwe rozdzielenie tych sfer. Określone funkcje publiczne się pełni, nawet wtedy, gdy teoretycznie kończy się „codzienną pracę zawodową” wykonywaną na podstawie określonych przepisów prawa (np. kodeksu pracy), bo osobą publiczną po prostu się jest.



Krytyka (z greckiego), metodologicznie, w znaczeniu ogólnym – to analiza i ocena danej dziedziny ludzkiej działalności i jej wytworów z punktu widzenia określonych wartości (np. poznawczych, estetycznych, moralnych, naukowych) oraz założonych celów (zadań teoretycznych lub praktycznych), jakie mają być zrealizowane (…) Nowa encyklopedia powszechna PWN, t. 3, Warszawa 1996, s. 586.




„Krytyka” – to zatem „analiza i ocena wartości czegoś według przyjętych kryteriów; ujemna ocena: surowa, śmiała, sprawiedliwa krytyka” (…) Słownik współczesnego języka polskiego, B. Dunaj (red.), t. 2, Warszawa 2000, s. 434.




Krytyka, z jednej strony stanowi jedno z najbardziej istotnych źródeł naruszeń, z drugiej strony może stanowić również jedną z okoliczności wyłączających bezprawność naruszenia czci, godności osobistej i wielu innych dóbr osobistych, o ile realizuje wymogi ustalone przez ustawodawcę. Według Sądu Najwyższego „Krytyka jest działaniem społecznie pożytecznym i pożądanym, jeżeli podjęta została w interesie społecznym, jeżeli jej celem nie jest dokuczenie innej osobie oraz jeżeli ma cechy rzetelności i rzeczowości (tzw. dozwolona krytyka)” Wyrok SN z dnia 19 września 1968 r., II CR 291/68, OSNCP 1969, nr 11, poz. 200; Nowe Prawo 1970, nr 7–8, s. 1185–1190.




Krytyka zmierzająca do zrealizowania i obrony ważnego społecznie celu nie może być zdaniem Sądu Najwyższego postrzegana jako niezgodna z prawem "nawet pomimo nadmiernej ekspresyjności opisu i ujemnej oceny, a także zbytniej ostrości sformułowań i argumentów, jeżeli jest to uzasadnione znaczeniem poruszonych problemów oraz zastosowaną literacką formą dozwolonej krytyki" Wyrok SN z dnia 28 listopada 1990 r., I CR 436/90; S. Rudnicki, Ochrona dóbr osobistych na podstawie art. 23 i 24 k.c. w orzecznictwie SN w latach 1985–1991, Przegląd Sądowy 1992, s. 39.




Nie ma przestępstwa zniesławienia, gdy podniesiony lub rozgłaszany zarzut odnosi się do osób zajmujących ważne stanowiska w państwie lub w danej społeczności lokalnej czy też ubiegających się o takie stanowisko (Wyrok SN z dnia 13 grudnia 1994 r., WR 207/94, OSNKW 1995, nr 5–6, poz. 32; OSP 1995, nr 10, poz. 209.), jednak tylko w takim zakresie, w jakim podniesienie zarzutu da się usprawiedliwić z punktu widzenia prawa do krytyki ( Uchwała SN z dnia 17 kwietnia 1997 r., I KZP 5/97, OSNKW 1997, nr 5–6, poz. 44.). Warto przytoczyć tu jedną z wypowiedzi Sądu Najwyższego, zawartą w wyroku z dnia 28 września 2000 r. (V KKN 171/98, OSNKW 2001, nr 3–4, poz. 31.), w której stwierdzono, że „Osoba piastująca funkcję publiczną narażona jest, co stanowi zjawisko naturalne w każdym państwie demokratycznym, na wystawienie swoich poczynań pod osąd opinii publicznej i musi liczyć się z krytyką swojego postępowania, która to krytyka jest społecznie pożyteczna i pożądana, jeżeli podjęta została w interesie publicznym i ma cechy rzetelności oraz rzeczywistości, a jednocześnie nie przekracza granic potrzebnych do osiągnięcia społecznego celu krytyki. Granic tych nie daje się ogólnie wyznaczyć, ponieważ określają je niepowtarzalne okoliczności konkretnej sprawy”.”


Proszę odpowiedzieć mi chociaż na 1 część dotyczącą Pani wyłączenia się z głosowania. Na resztę mogę poczekać dłużej.