czwartek, 9 listopada 2017

Piąte szczecińskie nieobywatelskie budżetowe Igrzyska Śmierci

Trwa właśnie 2 i ostatni tydzień głosowania na zadania zgłoszone w … Szczecińskich Igrzyskach Śmierci.

12.11.2017 Aktualizacja na końcu, w związku z wątpliwościami niektórych osób (pani Dorota korczyńska), co do zbytniej ostrości mojej krytyki.

Wydało się, że ta piąta już edycja szczecińskiego budżetu pozorowanego na „obywatelski” – w końcu przebiegnie bez większych nieprawidłowości, szczególnie z ominięciem afer i skandali. Zespół opiniujący obradował bez awantur, nie było żadnych kłótni, sporów i większych kontrowersji. Nie było jak w ubiegłym roku roku kwestionowania przez zespół pozytywnych ocen zadań urzędników i odrzucania przez zespół zadań pozytywnie zaopiniowanych przez urząd. Członkowie zespołu byli wręcz niezainteresowani opiniowaniem zadań, nie przychodzili na posiedzenia i zespół opiniował zadania przy braku kworum w obecności kilku osób... Zapewne wynikało to po części także z niemożności wpływania na podejmowane tam decyzje (i bez niezależnie od tego, czy stały za tym poważne racje, czy nie).

Niestety corocznej tradycji stało się zadość. Bo szereg skandali oczywiście się wydarzyło,  ale o nich za chwilę.
Wyjaśniając jeszcze określenie Igrzyska Śmierci pasujące jak ulał do naszego budżetu – pochodzi ono z tytułu debaty, która odbyła się 2 edycje SBO wcześniej w sali sesyjnej rady miasta Szczecina – linki do nagrań:
https://www.youtube.com/watch?v=fFP4Zf465Zs 
https://www.youtube.com/watch?v=NG7dLRQ21ck
W ostateczności – z przysłowiowego braku laku – można by się pogodzić z tym obywatelskim kitem w postaci Igrzysk Śmierci, w których co roku nikt ze sobą nie współpracuje, nie ma żadnych dyskusji nt. potrzeb miasta, dzielnic i osiedli, Mieszkańcy zmuszani są do konkurowania o rzucone im przez miasto nędzne finansowe ochłapy, a zadanie które uzyska niedemokratycznie najwięcej głosów (dedycje często poniżej 10% głosów, gdy powinna decydować ponad połowa!) nazywane jest „zwycięskim”. Widać tu jak, władze miasta same nie kryją się, że nie chodzi tu o żadną współpracę, rozmowę o potrzebach miasta, a wyłącznie o rywalizację i zwycięstwo.

Sam się z tym już pogodziłem, widząc bezcelowość zgłaszania jakichkolwiek uwag, gdy bezustanne lekceważone są zastrzeżenia podnoszone przez mieszkańców, organizacje i stowarzyszenia. Od lat nie odnoszą większego skutku na władzach miasta prośby, apele ani groźby (był swego czasu wystosowany m.in. przez p. Szymona Osowskiego apel wzywający do bojkotu takiego zdegenerowanego SBO). Ostatnio w koszu wylądowały nawet dokumenty z wykonaną przez zewnętrzną firmę ewaluacją SBO, za którą miasto zapłaciło kilkadziesiąt tysięcy złotych. Na nic to wszystko, bo nie wprowadzono nawet najmniejszych poprawek do tych wypaczających ideę budzetu obywatelskiego zasad.

Dlatego skoro „niedasie” inaczej, można byłoby te Igrzyska Śmierci w ostateczności zaakceptować. Gdyby tylko wszyscy trzymali się ustalonych zasad...

...Niestety. Z doświadczenia wiemy, że zasady SBO nie są przestrzegane. Naruszenia występowały zarówno po stronie urzędników, zespołu opiniującego oraz samych autorów zadań.

W tym roku skandal dotyczy promowania zadań.

Dla przypomnienia, już w ubiegłym roku w niedopuszczalny sposób władze miasta promowały projekty rowerowe na kartach do głosowania (sic!, elektronicznych i papierowych) oraz w budżetobusie i na rozdawanych Mieszkańcom ulotkach.

Tymczasem zasady były jasne! Zgodnie z zarządzeniem nr 469/16 prezydenta miasta Szczecina z 15.12. 2016 ws. SBO
§ 6. 1. Podczas głosowania na zadania Szczecińskiego Budżetu Obywatelskiego wszystkie zadania znajdujące się na listach zadań do głosowania promowane są w sposób obiektywny.
Czy promowanie projektów rowerowych na ulotkach, a co dopiero na kartach do głosowania, można nazwać obiektywnym promowaniem? Nie. Mimo zwrócenia na to miastu uwagi nic z tym nie zrobiono. Zamieciono sprawę pod dywan. Głosowanie uznano za uczciwe i ważne.

W aktualnej edycji SBO obowiązuje nowe zarządzenie (nr 455/17 z 19.10.2017), jednak z dokładnie tymi samymi zasadami co rok temu.

Dopiszę jeszcze 2, które będą istotne w patologiach z tej edycji.
§ 6. 2. Promocja zadań znajdujących się na listach zadań do głosowania przez jednostki organizacyjne oraz pomocnicze Miasta odbywa się wyłącznie z wykorzystaniem materiałów promocyjnych przygotowanych przez Urząd.

§ 6. 3. Promocja zadań znajdujących się na listach zadań do głosowania odbywa się w jednostkach organizacyjnych lub pomocniczych Miasta wyłącznie z wykorzystaniem materiałów promocyjnych przygotowanych przez Urząd.
W tym roku na niektóre z rażących błędów można by nawet przymknąć oko (np. niespełnienie kryterium ogólnodostępności lub błędne określenie kategorii zadania ogólnomiejskiego, gdy ewidentnie powinno być umieszczone w kategorii zadań dzielnicowych).

Tym, co woła o pomstę do Nieba woła w tegorocznej edycji SBO jest to, do czego w promocji zadań posunęli się ich autorzy, rady osiedli oraz szkoły, a na marginesie także 4 władza czyli media (ale o nich będzie w następnym wpisie).

---------------------------------------------------------------------------------------------------

Zaczęło się od tego, jak ledwie po ogłoszeniu przez prezydenta terminu głosowania w SBO2018, radni z rady osiedla Podjuchy, którzy jako przedstawiciele władzy publicznej pozgłaszali swoje zadania, zorganizowali sobie w SP nr 12 spotkanie pod pretekstem przebudowy ulic Krzemiennej i Smoczej. Na początku tego spotkania przewodniczący rady osiedla p. Maciej Szyszko pozywał slajdy promujące jego własne zadania oraz nakłaniał przybyłych mieszkańców do głosowania na nie. Oczywiście agitacja dotyczyła tylko tych zadań, które zgłosił owy przewodniczący. Inne zadania jako konkurencyjne dla pana radnego zostały pominięte. Ponadto sam termin tego nagłego spotkania ws. przypomnę – przebudowy ulic – został wyznaczony bez odpowiedniego wyprzedzenia, jakby miał być podporządkowany właśnie terminowi głosowania w SBO2018.


Źródło fotografii: strona Facebook "Podjuchy" facebook.com/szczecinpodjuchy , (fot. Daniel Reszke)


Nieetyczne jest już samo zgłaszanie takich zadań przed przedstawicieli władzy publicznej powiązanej z urzędem miasta, którzy nie dość, że mają wielokrotnie większe możliwości wpływania na władze miasta, by realizowały wskazane inwestycje, to jeszcze dysponują przyznanym im przez miasto budżetem, który mogą rozdysponowywać wedle swojego uznania. 

Natomiast za skandaliczne należy uznać, że przewodniczący rady osiedla będącej organem władzy publicznej zobowiązany działać tylko i wyłącznie na podstawie i w granicach prawa (art. 7 Konstytucji Rzeczypospolitej Polskiej) promował swoje zadania wbrew ww. cytowanemu zarządzeniu prezydenta. Nie usprawiedliwia go nieznajomość prawa. Podobne zapisy obowiązywały już zresztą w poprzednim zarządzeniu ws. SBO2017 i nie powinny być zaskoczeniem. Sam przewodniczący musiał także znać aktualne zarządzenie, gdyż na spotkaniu powoływał się termin w jakim odbędzie głosowanie, który był określony właśnie w tym zarządzeniu. Co więcej p. Sylwia Cyza-Słomska z urzędu miasta na łamach prasy przyznała, że jednostki pomocnicze (jakimi są rady osiedli ) zostały już wcześniej poinformowane o zasadach dopuszczalne promocji zadań (a następnie po przypadkach niezastosowania się do tych wytycznych poinformowano je ponownie).
W związku z zaistniałą sytuacją wszystkie jednostki pomocnicze zostały ponownie poinformowane przez urząd o dopuszczalnych sposobach promocji projektów SBO
Źródło: http://szczecin.naszemiasto.pl/artykul/sbo-jak-pomyslodawcy-zabiegaja-o-glosy,4297626,art,t,id,tm.html
Na marginesie należy dodać, że tak długi ok. kilkunastominutowy czas promowania zadań przez przewodniczącego rady osiedla sam w sobie należy uznać za brak kultury i szacunku dla czasu mieszkańców, którzy przybyli na spotkanie wyłącznie w celu omawiania kwestii dot. przebudowy ulic Krzemiennej i Smoczej. W niezręcznej sytuacji postawiona została również dyrektorka SP nr 12, która również była zobowiązana przestrzegać zapisów określonych w § 6 ust. 3 ww. zarządzenia, ale ponieważ nie była gospodarzem spotkania, nie miała wpływu na jego przebieg.

Skandaliczne jest również to, że przewodniczący rady osiedla Podjuchy p. Maciej Szyszko czyni na mnie także innego rodzaju naciski – kilka dni temu w odpowiedzi na mój wniosek w trybie ustawy o dostępie do informacji publicznej, gdy chciałem uzyskać bliższe informacje nt. działań rady dotyczących m.in. SBO, p. Maciej Szyszko stwierdził m.in.: „Proponujemy powstrzymać tę spiralę, bo to my za chwilę zmuszeni będziemy podjąć kroki prawne względem Pana za stałe oczernianie Rady Osiedla Podjuchy [...]” - doprecyzowując to później - a co w ocenie prawników jest stosowaniem wobec mnie gróźb bezprawnych polegających na podejmowaniu przeciwko mnie kroków prawnych, jeżeli nie zaprzestanę korzystać z przyznanych mi konstytucyjnych wolności i praw. Czyn ten jest przestępstwem określonym w art. 191 i 115 § 12 kk. zagrożonym karą do 3 lat pozbawienia wolności. Natomiast nie budzi najmniejszych wątpliwości, że jest takie działanie przewodniczącego p. Macieja Szyszki jest skrajnie nieetyczne.

Jakie motywy kierują takimi radnymi, dlaczego są tak bezwzględni, że dopuszczają się nawet łamania prawa, a nawet stosują groźby bezprawne? Ponieważ chcą osiągnięty tym sposobem sukces wykorzystać polityczne w przyszłych wyborach do rad osiedli. Na propagandowych plakatach wyborczych będą mogli się tymi „sukcesami” pochwalić, oczywiście ani słowem nie wspominając jakimi nieuczciwymi anty-obywatelskimi metodami ten sukces osiągnęli.

W starciu z działającą w tak nieuczciwy sposób władzą publiczną, zwykły mieszkaniec nie ma szans, aby przebić się ze swoim zadaniem. Nic więc dziwnego że synonimem szczecińskiego budżetu „obywatelskiego” jest szczeciński budżet radnych osiedlowych.
Mieszkańcy nie mają takich możliwości jak władza. Nie mogą zorganizować sobie spotkania w siedzibie rady osiedla czy w szkole aby promować swoje projekty tak, jak zrobili to radni z rady osiedla Podjuchy.

Naruszeń prawa wydarzyło się niestety znacznie więcej.

---------------------------------------------------------------------------------------------------

Druga w kolejności była rada osiedla Majowe, która wymogła na dyrekcji SP 37 na osiedlu Słonecznym (sic!), aby w czasie lekcji przyszli tam radni osiedlowi w celu agitacji uczniów do głosowania na projekty radnych. Mowa jest o tym w artykule  http://szczecin.naszemiasto.pl/artykul/sbo-jak-pomyslodawcy-zabiegaja-o-glosy,4297626,art,t,id,tm.html

Jeden z rodziców przesłał do prasy taką oto wiadomość, którą otrzymał od dyrekcji z tzw. dziennika elektronicznego.
"Dzień dobry, zwracam się do Państwa w imieniu Rady Osiedla Majowe z prośbą o zgodę na zaprezentowanie uczniom i prośbę o oddanie przez nich głosu na złożony przez Radę do Szczecińskiego Budżetu Obywatelskiego projekt "Bliżej do sąsiadów" Aleja pieszo - rowerowa Majowe - Kijewo. Przedstawiciele Rady wejdą na lekcje w poniedziałek (30.10) lub we wtorek (31.10). Rodziców, którzy wyrażą sprzeciw, proszę o przesłanie komunikatu. Ewa Zagubień, wicedyrektor SP 37"

Już samo wysłanie tej informacji przez wicedyrektorkę było niedopuszczalne bowiem wprost wskazywała o jaki projekt radzie osiedla chodzi.

Skandalem jest natomiast bezprawne agitowanie dzieci przez radę osiedla (jednostka pomocnicza miasta) na terenie szkoły (jednostka organizacyjna miasta) na co bezprawnie wyraziła zgodę dyrekcja, promowanie konkretnego ww. zadania i wręczane  ulotek ze wskazaniem na jakie projekty dzieci i ich rodzice mają głosować.

Zapewne SP 37 nie była jedyną, w której odbywał się ten proceder. Na os. Majowym i pobliskim Słonecznym i Bukowym jest jeszcze kilka innych szkół, przedszkoli i bibliotek miejskich. Bardzo dziwne byłoby, gdyby radni z osiedla Majowego ominęli te jednostki, szczególnie szkoły na swoim osiedlu.


Do tego dochodzą jeszcze polityczne walki rad osiedli - to kolejna nowość w szczecińskim budżecie obywatelskim. To właśnie jest sedno naszego SBO. Rywalizacja, konkurencja, zwalczanie się na wszelkie możliwe sposoby. Na tym właśnie polega owa obywatelskość.



Źródło: https://web.facebook.com/RadaOsiedlaKijewo/...7581194/?type=3

---------------------------------------------------------------------------------------------------

Powracając do tematu szkół - ponieważ pewne osoby nie widzą w takiej promocji niczego złego i w ogóle nie rozumieją, w czym jest problem - postaram się to wyjaśnić.

Na zadania w SBO mogą głosować dzieci powyżej 16 rż. Te które mają mniej lat głosują wraz z rodzicami, oczywiście sugerując się tym, co im powiedziano nielegalnie promując projekty w szkołach, co im mówili nauczyciele oraz wpuszczeni do szkół politycy. Rodzic raczej nie odbierze prawa głosu swojemu dziecku - ma on zresztą tylko autoryzować głosowanie swojego dziecka - wyrażając na głosowanie zgodę. Samo dziecko będzie zapewne jeszcze będzie namawiać tego rodzica, by zagłosował tak samo jak ono – tak zostało zresztą poinstruowane przez radnych i nauczycieli w szkole – dowody wydawania dzieciom takich instrukcji zamieszczam poniżej. Rodzice zwykle się zgadzają na takie wymuszenia ze strony swoich dzieci - budżet obywatelski to nie jest dla rodziców sprawa warta konfliktowania się ze swoimi dziećmi.

Trzeba też zauważyć, że dzieci są bardzo podatne na taką propagandę, łatwo je zmanipulować, szczególnie że ci dorośli radni czy nauczyciele nie robią tego w sposób obiektywny i promują projekty dobre dla nich samych (np. jakiś miejska parkingowe przy szkole lub skwer seniora – to się dzieje właśnie w tej edycji!).

Szkoły powinny zachować tu neutralność! Jako jednostki organizacyjne podporządkowane miastu nie powinny włączać się w promowanie zadań tak samo, jak w tę promocję nie włączają się same władze miasta (z poprzedniej edycji przypominam, że miasto samo złamało własne zasady i promowało zadania rowerowe i to nawet na kartach do głosowania! [także elektronicznych] ).

W starciu takim procederem realizowanym przez władze miasta i podległe mu jednostki tj. szkoły, przedszkola, biblioteki czy rady osiedli; zwykli autorzy zadań, którzy nie mają takich dość do władz i dyrekcji szkół - mają bardzo małe szanse by przebić się ze swoim projektem. W zasadzie są na przegranej pozycji, gdy szkoła czy rada osiedla z racji przewagi jaką posiada, może promować swoje projekty wśród dużych grup społecznych. Zwykły mieszkaniec nie roześle maila do rodziców, nie wyśle komunikatu w dzienniku elektronicznym wskazując tam swoje projekty, nie udostępni do glosowania stanowiska komputerowego do głosowania dla rodziców odbierających dzieci ze szkoły z wielkim plakatem by głosować na konkretne projekty, nie może pod pretekstem zebrania z rodzicami w szkole (rzekomo przypadkowo w terminie głosowania) promować tam projektów.

Nie może być tu też wątpliwości co do tego, czy szkoła jest naciskana przez nadrzędne wobec niej władze miasta, które projekty ma promować i podsuwać dzieciom i rodzicom, które są na rękę władzom miasta, a które ma ignorować lub do nich zniechęcać.

Trzeba to wyraźnie podkreślić - szkoła nie jest instytucją niezależna od władz miasta. Nie wiadomo, czy ludzie związani z obecnie rządzącym miastem prezydentem Piotrem Krzystkiem lub tylko powołując się na te związki - nie czynią na dyrekcje szkół nacisków - w stylu jak nie wpuścisz nas do szkoły i nie rozwiesisz naszych politycznych plakatów, to załatwimy ci usuniecie ze stanowiska. Zresztą wystarczy już sama sugestia dyrektorce przez nadrzędnego wobec niej przedstawiciela władzy, aby promowała w szkole konkretne projekty. Służalcza wobec władzy dyrektorka, zgodzi się na to od razu, a dyrektorka mająca wątpliwości i jeszcze skonfliktowana z władzami miasta, 10 razy się zastanowi czy sprzeciwić się tym władzom w mało dla niej istotnej sprawie i jeszcze bardziej zaogniać konflikt, co tylko da tym władzom kolejny (nieformalny) argument, by doprowadzić do jej usunięcia ze stawiska – czy też podporządkować się wydawanym jej poleceniom i stosowanym naciskom. Tak niestety działają polityczne mechanizmy w naszym mieście. To nie są spekulacje na wyrost, szczególnie patrząc jakiego pokroju ludzie są w radach osiedli [przypominam o ostatnim incydencie, jak przewodniczący RO Podjuchy p. Maciej Szyszko [tzw. „Bezpartyjni” z komitetu Piotra Krzystka] wywierał naciski i stosował groźby bezprawne, za co jemu samemu grozi postępowanie karne i do 3 lat więzienia), czy też wysuwani są na eksponowane stanowiska z partyjnych czy niby „Bezpartyjnych” rekomendacji.
Wszystko to, co w tym roku obserwujemy jest skrajnym wypaczeniem idei budżetu obywatelskiego. To ma być budżet obywatelski, a nie budżet rad osiedli i władz miasta oraz podporządkowanych mu instytucji!

Przyzwalanie na ten proceder zniechęca tylko mieszkańców do zgłaszania swoich pomysłów. Widzą, że w starciu z taką propagandą nie mają  żadnych szans. Do tego dochodzi jeszcze przyzwalanie na łamanie prawa (tu zasad SBO ws. promocji) przez same władze miasta, rady osiedli i podległe miastu instytucje, bez wyciąga żadnych konsekwencji.

To, że szkoła jeszcze sama w tym uczestniczy i poprzez mających u dzieci autorytet i ponoć wykształconych nauczycieli pokazuje tym dzieciom, że obowiązujące wszystkich zasady wolno lekceważyć i łamać, jest tym większym skandalem.

Nauka jaką dzieci dostaną to pokazanie, jak w nieuczciwy sposób zyskać przewagę nad innymi autorami zadań, że z naruszeniem prawa można promować zadania wyłącznie wskazane przez jedynie słuszną i zawsze mającą rację władzę (radę osiedla czy dyrekcję szkoły - bo potem ta władza powie, że nic się nie stało)., że budżet obywatelski polega na zwalczaniu wszelkimi sposobami konkurencji, że chodzi w nim nie o współpracę a o rywalizację, w której obowiązuje zasada, że wszystkie chwyty są dozwolone i wszelkie zasady wolno łamać. Nie potrzeba współpracować, nie potrzeba dyskutować o potrzebach miasta. Liczy się postawa skrajnie egoistyczna danej grupy społecznej chcącej wyszarpać jak sępy od pozostałych mieszkańców z ich podatków kilka milionów złotych. Tego właśnie uczą dzieci te szkoły.


A poniżej kolejne ujawnione przypadki - już bez mojego komentarza... (tych nieujawnionych w sieci internet jest pewnie jeszcze z 5x tyle)


Poniżej fragmenty tych promocji - na wypadek, gdyby zarchiwizowane wersje stron przestały działać (mechanizm ten nie funkcjonuje ostatnio prawidłowo i strony raz zarchiwizowane - nie odtwarzają się potem z archiwum - trzeba dopisywać na końcu adresu znaczek / ale nie zawsze to pomaga)
---------------------------------------------------------------------------------------------------

II Liceum Ogólnokształcące im. Mieszka I w Szczecinie
Szczeciński Budżet Obywatelski 2018
Od 30 października do 12 listopada 2017 r. osoby zamieszkujące w Szczecinie mogą wziąć udział w głosowaniu na Szczeciński Budżet Obywatelski 2018 (https://sbo.szczecin.eu/)

W kategorii „Zadanie ogólnomiejskie” na pozycji 19 znajduje się projekt „Ucz się pięknie – Remont i termomodernizacja szczecińskich szkół” dotyczący sfinansowania prac remontowych w II LO im. Mieszka I w Szczecinie oraz w ZS nr 8 im. Stanisława Staszica.

Jakkolwiek nie jesteśmy projektodawcą tego pomysłu, zachęcamy osoby związane z II LO, w tym uczniów, rodziców i pracowników szkoły (o ile są mieszkańcami Szczecina) do udziału w głosowaniu

---------------------------------------------------------------------------------------------------

Szkoła Podstawowa nr 53 im. Fryderyka Chopina w Szczecinie
ZADANIE DZIELNICOWE MAŁE à DZIELNICA ZACHÓD
ZADANIE NUMER 29.
BEZPIECZNY PARKING – BEZPIECZNE DZIECKO.

BUDOWA PARKINGU PRZY SP 53


Nasz cel: 1 uczeń = 10 głosów



Jak będziemy głosować w szkole?
Zależy nam, aby uczniowie zameldowani w Szczecinie zagłosowali w szkole 

* Prosimy aby Wychowawcy zorganizowali dla swoich klas głosowanie w możliwie szybkim terminie od rozpoczęcia głosowania.

* Do oddania głosu niezbędne będzie skorzystanie przez uczniów z telefonów komórkowych – jest to sytuacja wyjątkowa objęta specjalną zgodą Dyrektor Szkoły.

* Planujemy udostępnienie komputera na korytarzu szkoły, aby rodzice i opiekunowie mogli zagłosować, gdy przyjdą odebrać dziecko. Do głosowania zapraszać będą uczniowie.

* uczniowie zostaną poproszeni aby zgłaszali wyznaczonej osobie liczbę głosów oddanych za ich sprawą przez rodzinę i znajomych. Osoba wyznaczona będzie zaznaczała na tablicy klasowej każdy oddany głos.


---------------------------------------------------------------------------------------------------


Szkoła Podstawowa nr 35 im. Jana Pawła IIul. Świętoborzyców 40, 71-665 Szczecin

Drodzy Rodzice
Serdecznie zapraszamy do udziału w tegorocznej edycji Szczecińskiego Budżetu Obywatelskiego i wsparcia inicjatywy wybudowania na terenie boiska asfaltowego przy naszej szkole zadaszonego wielofunkcyjnego boiska-rolkowiska z możliwością uruchomienia lodowiska. W celu oddania głosu na projekt należy na stronie www.sbo.szczecin.eu i wybrać projekt ogólnomiejski nr 8.

Zapraszmay również do zapoznania się z filmem promujacym rolkowisko przy Pszczelnej


---------------------------------------------------------------------------------------------------


Szkoła Podstawowa nr 20 im. ks. Jana Twardowskiegoul. Dobrzyńska 2, 70-025 Szczecin 

- Projekty dzielnicowe małe (Zachód):
31
DOKOŃCZENIE WYMIANY CHODNIKA PRZY ULICY BUDZISZYŃSKIEJ (ODCINEK OD UL. GNIEŹNIEŃSKIEJ DO UL.WŁOŚCIAŃSKIEJ)
- Projekty dzielnicowe duże (Zachód):
102
SKATEPARK NA POMORZANACH

Dla osób z osiedla Pomorzany nieposiadających komputera będzie istniała możliwość oddania głosu m.in. w:
  • siedzibie RADY OSIEDLA POMORZANY, ul. Włościańska 1 (I piętro, obok biblioteki) w dniach 2-3 oraz 6-10 listopada 2017 r. w godz. 17.00 – 19.00.
  • siedzibie Stowarzyszenia „Razem Łatwiej” ul. Włościańska 1
    (I piętro) od poniedziałku do środy i w piątki w godz. 9.00-13.30.


Aktualizacja z 12.11.2017 w związku z wątpliwościami niektórych osób, co do zbytniej ostrości mojej krytyki. 
W dniu 10.11.2017 zamieściłem komentarz z fragmentem niniejszego wpisu dot. szkół na blogu pani Doroty Korczyńskiej (urzędniczki z Urzędu Marszałkowskiego, wcześniej urzędniczki z Wojewódzkiego Urzędu Pracy, wieloletniej członkini zespołu opiniującego zadania oraz ds. SBO - rzekomo z ramienia czystych politycznie organizacji pozarządowych, jednak faktycznie ta pani kandydowała wielokrotnie w wyborach z partyjnych list PSL [co można sprawdzić na stronach Państwowej Komisji Wyborczej]).

Na marginesie w wywiadzie z 2013 roku przeprowadzonym z nią przez Jolantę Kowalewską z Gazety Wyborczej mogliśmy przeczytać szczecin.wyborcza.pl/...Dorota_Korczynska__My_rodzice_nie_jestesmy_intruzami

"Czy Dorota Korczyńska znajdzie się na liście do rady miasta w najbliższych wyborach samorządowych?
- Na pewno nie będzie mnie na żadnej partyjnej liście - odpowiada Korczyńska. "

Tymczasem w odpowiedzi pani Dorota Korczyńska zarzuciła mi insynuacje i pomówienia, gdybym nie zechciał odpowiedzieć na jej żądanie złożenia przeze mnie dalszych wyjaśnień w tej sprawie. Tak też uczyniłem, jednakże owa pani wykasowała moje wyjaśnienia.


Dowód 2 - po cenzurze - zmuszony byłem komentarz napisać jeszcze raz grożąc jej sądem (mam takie prawo), gdyby zechciała go ponownie wykasować... web.archive.org/web/20171111...dorotakorczynska.pl...


Dla porządku wklejam tutaj ten komentarz.


Jest pani osobą publiczną i mam prawo pytać panią, jak się zachowa w konkretnej sytuacji. Dlaczego cenzuruje pani moje pytania? Zarchiwizowałem mój komentarz i mam dowód na pani praktyki. Opiszę to na swoim blogu, do czego się pani posuwa. Trzeba też mieć tupet, by oskarżać mnie o pomówienia i wzywać mnie do wyjaśnień, a następnie kasować komentarz. Jest pani dla mnie ostatecznie osoba skompromitowaną.

Proszę jeszcze raz spróbować usunąć mój komentarz, a spotkamy się w sądzie. link, który podałem prowadzi do mojej strony, na której podpisałem się z imienia i nazwiska. Nie ma pani prawa najpierw bezczelnie i manipulacyjne mnie o coś oskarżać (wycinając pierwszą część zdania z mojej wypowiedzi), żądać ode mnie wyjaśnień a następnie kasować komentarz z moimi wyjaśnieniami. Jest pani ostatecznie dla mnie osobą skompromitowaną politycznie i moralnie.

-----

Może zanim przejdę do odpowiedzi na Pani oskarżenia mnie o pomawianie, prewencyjnie zapytam Panią:
Czy jako prezeska stowarzyszenia „Rodzice dla Szczecina od wielu lat aktywnie działająca społecznie na rzecz rodziców i oświaty” [cytat z Pani bloga – sekcja o mnie] oraz kilkukrotna kandydatka z partyjnych list PSL w rozmaitych wyborach

w trakcie planowanego posiedzenia zespołu opiniującego zadania w SBO 2018 w zakresie nieprawidłowości związanych z naruszaniem obowiązujących zasad m.in. ws. niedopuszczanej promocji zadań organizowanych przez rady osiedli oraz placówki oświatowe

– opowie się Pani za uznaniem wyników głosowania podczas których doszło do ww. naruszeń,
– czy też wyłączy się Pani z głosowania w ww. sprawie bądź w ogóle nie pojawi się Pani na tym posiedzeniu?
Pytam, ponieważ w przypadku gdyby nie wyłączyła się Pani z głosowania, naraziłoby to Panią na zarzut działania w sposób skrajnie nieetyczny, realizując swoje partykularne interesy aby nie tylko nie narazić się ale wręcz przypodobać się w kolejnych wyborach swoim potencjalnym wyborcom, do których w szczególności należą rodzice dzieci uczęszczające do szkół, w których interesie Pani oraz Pani stowarzyszenie działa i z tego jest Pani znana.

———————————

Przechodząc zaś do Pani oskarżeń mnie o pomawianie, skoro Pani czyni takie insynuacje, proszę uzasadnić co konkretnie wg Pani było pomówieniem, gdyż bez sprecyzowania tych zarzutów nie jestem się do nich w stanie odnieść. Nie siedzę w Pani głowie.

Aby Pani w tym pomóc, pomocniczo przytoczę Pani szereg cytatów z orzecznictwa polskich oraz europejskich sądów i trybunałów.

W wyroku z 30.10.2006 (P 10/06) Trybunał Konstytucyjny wskazał, że „Granicą wolności słowa i wolności prasy jest kłamstwo”. Proszę mi wskazać, w którym miejscu skłamałem.

Wyraźnie na wstępie swojej wypowiedzi zaznaczyłem, że „Nie może być tu też wątpliwości co do tego, czy szkoła jest naciskana przez nadrzędne wobec niej władze miasta, które projekty ma promować i podsuwać dzieciom i rodzicom, które są na rękę władzom miasta, a które ma ignorować lub do nich zniechęcać.” Następnie wyjaśniłem, na czym te wątpliwości mogą polegać zarówno w formie abstrakcyjnej tzn. w oderwaniu do konkretnego przypadku i ogólnie w kontekście budżetów obywatelskich, jak i w kontekście tego, co od lat dzieje się w naszym mieście; bez żadnego kwalifikowania tych wyjaśnień jako absolutnie pewnych i występujących faktycznie. Moja krytyka, analiza i ocena opierała się jednak na rzeczywiście występujących zdarzeniach, co czyniło te wyjaśnienia w kontekście SBO prawdopodobnymi w znacznym stopniu zarówno w obecnej edycji SBO jak i w przyszłych, szczególnie gdy obecne władze miasta kolejny raz z szeregu przypadków rażącego naruszania zasad SBO nie wyciągną jakichkolwiek konsekwencji.

W wyroku z 12.05.2008 (SK 43/05) Trybunał Konstytucyjny powołał się na „Europejski Trybunał Praw Człowieka, który ustalił m.in., że:
a) granice dopuszczalnej krytyki są szersze w stosunku do osób publicznych niż wobec osób prywatnych,

 b) politycy, a tym bardziej pochodzący z wyborów powszechnych funkcjonariusze publiczni świadomie i w sposób nieunikniony wystawiają się na kontrolę i ostrą reakcję ze strony prasy, w konsekwencji czego

 c) muszą być bardziej tolerancyjni, nawet wobec szczególnie brutalnych ataków prasy, zaś

 d) zakres usprawiedliwionej ochrony dóbr osobistych polityków i innych osób publicznych powinien być określany w konfrontacji z wartością, jaką w demokratycznym społeczeństwie jest otwarta i szeroka debata 

(por. m.in. wyroki: z 8 lipca 1986 r., nr 8815/82, Lingens przeciwko Austrii, z 23 kwietnia 1992 r., nr 11798/85, Castells przeciwko Hiszpanii, z 29 sierpnia 1997 r., nr 22714/93, Worm przeciwko Austrii, z 21 marca 2006 r., nr 50934/99, Koc i Tambas przeciwko Turcji oraz z 24 kwietnia 2007 r., nr 7333/06, Lombardo i inni przeciwko Malcie; więcej przykładów orzeczeń z tego zakresu i szersze ich omówienie przedstawiają przede wszystkim: I. Kamiński, Swoboda wypowiedzi …, rozdział II, J. Sieńczylo-Chlabicz, Dozwolona krytyka prasowa osób pełniących funkcje publiczne w orzecznictwie ETPCz, „Europejski Przegląd Sądowy” nr 4/2007, s. 39-44 oraz J. Sobczak, Swoboda wypowiedzi w orzecznictwie Trybunału Praw Człowieka w Strasburgu, część I, „Ius Novum” nr 2-3/2007, s. 20-30).”


W publikacji Zniesławienie a dozwolona krytyka dziennikarska wobec osób publicznych, Joanna Rupar, Prokuratura i Prawo 11, 2008: „Dla wszystkich bezspornym pozostaje fakt, iż granice dopuszczalnej krytyki (w tym również dziennikarskiej) są szersze w stosunku do osób publicznych (również i funkcjonariuszy publicznych) niż wobec osób prywatnych, nawet wtedy, gdy przedmiotem krytyki jest działalność nie pozostająca bezpośrednio w zakresie funkcji publicznych, ale rzutująca na ocenę społeczną tej osoby, jako upoważnionej do pełnienia tych funkcji. Bowiem osoba decydująca się na bycie osobą publiczną dobrowolnie wystawia swoje życie, w tym również często i prywatne, na „pokaz”, bo rzadko jest możliwe rozdzielenie tych sfer. Określone funkcje publiczne się pełni, nawet wtedy, gdy teoretycznie kończy się „codzienną pracę zawodową” wykonywaną na podstawie określonych przepisów prawa (np. kodeksu pracy), bo osobą publiczną po prostu się jest.



Krytyka (z greckiego), metodologicznie, w znaczeniu ogólnym – to analiza i ocena danej dziedziny ludzkiej działalności i jej wytworów z punktu widzenia określonych wartości (np. poznawczych, estetycznych, moralnych, naukowych) oraz założonych celów (zadań teoretycznych lub praktycznych), jakie mają być zrealizowane (…) Nowa encyklopedia powszechna PWN, t. 3, Warszawa 1996, s. 586.




„Krytyka” – to zatem „analiza i ocena wartości czegoś według przyjętych kryteriów; ujemna ocena: surowa, śmiała, sprawiedliwa krytyka” (…) Słownik współczesnego języka polskiego, B. Dunaj (red.), t. 2, Warszawa 2000, s. 434.




Krytyka, z jednej strony stanowi jedno z najbardziej istotnych źródeł naruszeń, z drugiej strony może stanowić również jedną z okoliczności wyłączających bezprawność naruszenia czci, godności osobistej i wielu innych dóbr osobistych, o ile realizuje wymogi ustalone przez ustawodawcę. Według Sądu Najwyższego „Krytyka jest działaniem społecznie pożytecznym i pożądanym, jeżeli podjęta została w interesie społecznym, jeżeli jej celem nie jest dokuczenie innej osobie oraz jeżeli ma cechy rzetelności i rzeczowości (tzw. dozwolona krytyka)” Wyrok SN z dnia 19 września 1968 r., II CR 291/68, OSNCP 1969, nr 11, poz. 200; Nowe Prawo 1970, nr 7–8, s. 1185–1190.




Krytyka zmierzająca do zrealizowania i obrony ważnego społecznie celu nie może być zdaniem Sądu Najwyższego postrzegana jako niezgodna z prawem "nawet pomimo nadmiernej ekspresyjności opisu i ujemnej oceny, a także zbytniej ostrości sformułowań i argumentów, jeżeli jest to uzasadnione znaczeniem poruszonych problemów oraz zastosowaną literacką formą dozwolonej krytyki" Wyrok SN z dnia 28 listopada 1990 r., I CR 436/90; S. Rudnicki, Ochrona dóbr osobistych na podstawie art. 23 i 24 k.c. w orzecznictwie SN w latach 1985–1991, Przegląd Sądowy 1992, s. 39.




Nie ma przestępstwa zniesławienia, gdy podniesiony lub rozgłaszany zarzut odnosi się do osób zajmujących ważne stanowiska w państwie lub w danej społeczności lokalnej czy też ubiegających się o takie stanowisko (Wyrok SN z dnia 13 grudnia 1994 r., WR 207/94, OSNKW 1995, nr 5–6, poz. 32; OSP 1995, nr 10, poz. 209.), jednak tylko w takim zakresie, w jakim podniesienie zarzutu da się usprawiedliwić z punktu widzenia prawa do krytyki ( Uchwała SN z dnia 17 kwietnia 1997 r., I KZP 5/97, OSNKW 1997, nr 5–6, poz. 44.). Warto przytoczyć tu jedną z wypowiedzi Sądu Najwyższego, zawartą w wyroku z dnia 28 września 2000 r. (V KKN 171/98, OSNKW 2001, nr 3–4, poz. 31.), w której stwierdzono, że „Osoba piastująca funkcję publiczną narażona jest, co stanowi zjawisko naturalne w każdym państwie demokratycznym, na wystawienie swoich poczynań pod osąd opinii publicznej i musi liczyć się z krytyką swojego postępowania, która to krytyka jest społecznie pożyteczna i pożądana, jeżeli podjęta została w interesie publicznym i ma cechy rzetelności oraz rzeczywistości, a jednocześnie nie przekracza granic potrzebnych do osiągnięcia społecznego celu krytyki. Granic tych nie daje się ogólnie wyznaczyć, ponieważ określają je niepowtarzalne okoliczności konkretnej sprawy”.”


Proszę odpowiedzieć mi chociaż na 1 część dotyczącą Pani wyłączenia się z głosowania. Na resztę mogę poczekać dłużej.

środa, 18 października 2017

Głosowanie SBO2018 i kilka małych kontrowersji

Zgodnie z informacją przekazaną mailowo z urzędu w ramach newslettera (w BIP nie podano terminu głosowania https://web.archive.org/web/20171018141426/http://bip.um.szczecin.pl/konsultacje/chapter_116224.asp)

Glosowanie na projekty które pozytywnie przeszły weryfikację formalną i merytoryczną rozpocznie się 30 października i potrwa do 12 listopada. Szczegółowy harmonogram prac, miejsca do głosowania oraz zasady zostaną podane wkrótce. 
W tym roku mieszkańcy złożyli 202 projekty. Pozytywnie ocenionych zostało 114 (56%), 9 (4%) wycofanych przez autorów, a odrzuconych 79 (40%).


Uzupełniając jeszcze ostatni mój post - w poniedziałek telefonicznie dopytywałem w BOP, dlaczego żadne z zadań nie zostało zaopiniowane pod kątem spełnienia kryteriów kategorii zadania, na co wyraźnie wskazywał §3ust. 1 regulaminu SBO:
W ramach SBO można składać propozycje zadań do zrealizowania o charakterze ogólnomiejskim (przez co rozumie się realizację zadania dotyczącego potrzeb mieszkańców więcej niż jednej dzielnicy Szczecina lub wówczas, gdy miejsce realizacji zadania nie jest przypisane do jednej dzielnicy Szczecina) oraz dzielnicowym (przez co rozumie się realizację zadania dotyczącego głównie potrzeb mieszkańców jednej dzielnicy Szczecina).
Wiele z zadań zgłoszonych jako ogólnomiejskie w mojej ocenie nie spełnia ww. kryterium. Decydowały tu wyłącznie oszacowane koszty realizacji zadania, a nie potrzeby mieszkańców, na które wskazuje ww. cytowany fragment regulaminu. Nie powinno być tak, że każdego roku powtarza się sytuacja, że z puli zadań ogólnomiejskich realizowane są później zadania, które dotyczą nierzadko potrzeb mieszkańców ledwie 1 osiedla. Od tego są bowiem są 4 pule środków dla zadań dzielnicowych. 

W odpowiedzi uzyskałem, że cała uchwała ws. SBO jest do poprawy. Jakoś mnie to nie przekonało. Można było to w końcu w tym roku zaopiniować zadania pod kątem ich kategorii (ogólnomiejskiej lub dzielnicowej).

Poniżej najbardziej ewidentne przypadki zadań, które nie powinny być umieszczone w kategorii zadań ogólnomiejskich: 
  • BEZPIECZNE CHODNIKI PRZY UL.WŁADYSŁAWA JAGIEŁŁY GWARANTEM BEZPIECZEŃSTWA MIESZKAŃCÓW I PRZECHODNIÓW
  • BUDOWA DROGI GŁÓWNEJ I KANALIZACJI DESZCZOWEJ NA OSIEDLU SKARBÓWEK
  • REMONT CIĄGU PIESZO-ROWEROWEGO NA ZEGADŁOWICZA
    • Zadanie dotyczy głównie potrzeb mieszkańców osiedla i dzielnicy, a nie potrzeb  mieszkańców więcej niż 1 dzielnicy miasta
  • BUDOWA CHODNIKA I ŚCIEŻKI ROWEROWEJ WZDŁUŻ ULICY NEHRINGA
    • Zadanie dotyczy głównie potrzeb mieszkańców osiedla i dzielnicy,, a nie potrzeb  mieszkańców więcej niż 1 dzielnicy miasta
  • UCZ SIĘ PIĘKNIE – REMONT I TERMOMODERNIZACJA SZCZECIŃSKICH SZKÓŁ
    • Są to tylko 2 szkoły w 1 dzielnicy - śródmieście, kontrowersje budzi tu także spełnienie kryterium ogólnodostępności - bowiem wg regulaminu SBO: "Zadanie musi być ogólnodostępne dla wszystkich mieszkańców Miasta, a w przypadku gdy dotyczy terenu zarządzanego przez jednostkę organizacyjną Miasta lub instytucję publiczną musi być także dostępne po jej zamknięciu, zarówno w dniu robocze, jak i dni wolne od pracy."
  • PRZYWRÓCENIE KLIMATU STAREGO MIASTA NA UL. TKACKIEJ
    • W promocyjnych artykułach prasowych (skądinąd inni autorzy nie mogli liczyć na taką darmową promocję i przychylność dziennikarzy) autorzy zadania opisują je jako stworzenie mieszkańcom tej ulicy podwórza ("miejski podwórzec") - zadanie zatem dotyczy głównie ich "potrzeb" [które się im sugeruje], a nie głównie mieszkańców całego miasta. Inną kontrowersyjną kwestią jest to, dlaczego o tym, jaki charakter powinna mieć ulica Tkacka mają decydować mieszkańcy całego miasta spychając głos mieszkańców tej ulicy (których jest mało) na decyzyjny margines (trzeba tu też podkreślić, że w SBO nie można zagłosować przeciw). Powinno być na odwrót. Głos decydujący powinni mieć mieszkańcy ulicy Tkackiej, gdyż to oni będą potem "skazani" przez lata na takiej przekształconej ulicy mieszkać wraz ze wszelkimi dla nich z tym związanymi niedogodnościami.
      Co więcej - wnioskodawcy rozpisali już szczegółowo ile, jakich i za jaką cenę płytek chodnikowych należy użyć, ile i jakich zakupić donic, drzewek itd. Wnioskodawcy ponadto twierdzą, że obecnie ulica Tkacka "jest odseparowana od codziennego miejskiego zgiełku stanowiąc naturalną enklawę spokoju" oraz że "jest nieatrakcyjna dla pieszych i nie zachęca do przebywania na niej". Po zmianach chcą aby ulica ta "tętniła życiem", była hałaśliwa, zachęcająca tłumy mieszkańców z innych dzielnic oraz turystów do odwiedzin. Tak jak jest teraz na deptaku Bogusława, gdzie ostatecznie już prawie wszyscy się z mieszkańców się wynieśli, bo nie mogli znieść tych jazgotów, hałasu, awantur, pijaństwa i szeregu innych patologii.

poniedziałek, 16 października 2017

Przypuszczalny termin głosowania na zadania w SBO 2018

Dziś nieoficjalnie uzyskałem informację z biura organizacji pozarządowych (BOP), że opiniowanie zadań zgłoszonych do SBO jest już na ukończeniu. Pozostały 2 projekty, dla których termin odwołania upływa właśnie dziś. Teoretycznie zatem jutro zespół opiniujący powinien je ostatecznie zaopiniować – odrzucić lub wpisać na ostateczną listę do głosowania. Opiniowanie to odbywało się dotąd przy bardzo niskiej frekwencji kilku osób, także dobrze byłoby aby przynajmniej ostateczna lista zadań do głosowania ustalona została ustalona przy frekwencji zapewniającej kworum.

W związku z tym teoretycznie już jutro (17 października) mogłoby zostać przygotowane i podpisane przez prezydenta zarządzenie ws. ogłoszenia zasad i terminu głosowania. Od tego momentu trzeba odczekać 7 dni, czyli najwcześniej głosowanie mogłoby się odbyć 24 października. Trwałoby wówczas zapewne do 31 października lub nawet do 5/6 listopada ze względu święto wypadające 1 listopada. Nie jest to zbyt fortunny okres na ogłaszanie głosowania SBO.

Ten wariant wydaje się jednak zbyt optymistyczny. Raczej nie uda się w urzędzie dopiąć tego wszystkiego aż tak szybko. Tak też wynikało z rozmowy telefonicznej z kierownikiem BOP p. Pawłem Szczyrskim.

Nie wiem jak ostatecznie będzie, ale prezydent po zeszłorocznej krytyce za rażące opóźnienie głosowania i jego przesunięcie na styczeń następnego roku, w tym roku będzie mimo wszystko starał się dotrzymać obiecanego terminu – tzn. że głosowanie odbędzie się w październiku. Przypuszczam zatem, że głosowanie rozpocznie się w okolicy 30 października i będzie trwało co najmniej do 12 listopada lub nawet jeszcze kilka dni dłużej (ze względu właśnie na niekorzystny okres związany z 1 listopada - Wszystkich Świętych oraz z 11 listopada – Święto Niepodległości).

Zasady głosowania na razie są niewiadomą. Myślę jednak, że i tu niewiele się zmieni - prezydent w okresie prawie przedwyborczym raczej nie będzie ryzykować z czymś niesprawdzonym. Mam też nadzieję, że nowy system urzędu do obsługi SBO, jest nawet na te stare zasady przygotowany i nie będą występowały tu żadne błędy. Mam  tu jednak pewne obawy, ponieważ członkowie zespołu opiniującego podczas posiedzeń zgłaszali do tego systemu rozmaite zastrzeżenia i błędy. System ten był więc "tworzony" i poprawiany na bieżąco w toku prac tego zespołu.

Spotkanie dotyczące zadań ogólnomiejskich

Z powodu mojego zagranicznego wyjazdu, o którym wspominałem w poprzednim poście, relacja z ww. spotkania ukazuje się dopiero dzisiaj. 95% treści powstała przed moim wyjazdem, ale chciałem jeszcze dać mediom czas i sprawdzić, czy same raczą coś o tym spotkaniu napisać. Niestety. Nawet dziennikarz jednej z gazet, który zarzekał się we wcześniejszym swoim artykule, że napisze artykuł po tym spotkaniu - ostatecznie zlekceważył temat - mimo że był na tym spotkaniu do pewnego momentu obecny… Nie ukrywam, że domyślam się dlaczego tak się stało. Dziennikarz ten nawet nie kryje się z tym, że popiera inny projekt swoich znajomych z facebooka pisząc im za darmo w gazecie obszerny artykuł. Taka stronniczość to dla mnie żadne zaskoczenie (pisałem tu kiedyś, jakie są szczecińskie media).

Także niestety jestem jedyną osobą, która przedstawia jak wyglądało to spotkanie, wyręczając z tego dziennikarzy.

Przed tytułowym spotkaniem, na dwa dni przed, w poniedziałek, urząd telefonicznie powiadamiał autorów zadań o terminie z przesuniętą godziną. Wynikło z tego małe zamieszanie, które gdyby stało się faktem, byłoby kolejnym przejawem lekceważenia autorów zadań i Mieszkańców. Na szczęście okazało się to pomyłką urzędniczki. Następnego dnia wyjaśniłem sprawę z kierownikiem BOP p. Pawłem Szczyrskim ostatecznie wszystko odbyło się zgodnie z planem podanym do publicznej wiadomości ok. 2 tygodnie wcześniej. Dowiedziałem się też, że na prezentację swojego obszernego projektu będę miał tylko 5 minut...

W poniedziałek plan zmieniono jednak dla dzielnicy Północ. „Spotkanie z projektodawcami w dzielnicy Północ, w kategorii dzielnicowe małe odbędzie się  4.10.2017 r., a nie dzień wcześniej jak było zaplanowane.” https://wiadomosci.szczecin.eu/mieszkancy/sbo-2018-uwaga-zmiana-terminu-jednego-ze-spotkan-projektowych

Telefonicznie dopytałem kierownika BOP, z jakiego powodu zmieniono ten termin. Urząd miał ponoć otrzymać wiele skarg, że nie powinno robić się w tym samym czasie konkurencyjnych spotkań w 2 dzielnicach. Dlatego jednej dzielnicy zmieniono termin. Nawet brzmi to logicznie, tyle że urząd powinien pomyśleć o tym wcześniej. Na szczęście akurat do tych 2 spotkań pozostało wtedy jeszcze 8 i 9 dni i zarówno autorzy (do których urząd dzwoni), jak i Mieszkańcy (do których urząd nie dzwoni) mieli zapas czasu, aby dowiedzieć się o zmianach i ewentualnie zmienić swoje plany, choć zapewne nie zawsze ze względu na umówione inne spotkania lub obowiązki było to możliwe.

Od kierownika BOP dowiedziałem się ponadto, że na spotkania i tak przychodzi bardzo mało osób, dlatego też możliwe, że będę mieć więcej niż te 5 minut na prezentację [nie potwierdziło się to]. A także, że najprawdopodobniej przyjdzie prezydent.

Jednocześnie śledząc w tym czasie informacje prasowe nie znalazłem nawet jednej relacji z tych spotkań. Dlatego zadzwoniłem do 2 największych w Szczecinie gazet informując je o planowanym spotkaniu, w którym miałby wziąć udział prezydent miasta. Obie redakcje były zaskoczone, że takie spotkania się odbywają i w ogóle nie planowali się na nich pojawić. Skoro nawet prasa nie wie o tych spotkaniach, to jak można liczyć na tłumy Mieszkańców?

W istocie, w środę 27 września na spontanie dotyczące zadań ogólnomiejskich, które teoretycznie powinno zaangażować najwięcej osób, Mieszkańców było niewielu, około 5 osób (jeśli któryś z nich nie był pracownikiem urzędu, bo nie mogę wykluczyć, wtedy byłoby ich jeszcze mniej). Resztę ok. 12 osób stanowili autorzy i współautorzy lub ich znajomi. Było jeszcze 5 osób związanych z urzędem – 2 panie ze stowarzyszenia Media Dizajn prowadzące spotkanie, pan z obsługi sprzętu audiowizualnego oraz prezydent miasta Piotr Krzystek i jego zastępca Michał Przepiera. Proporcja uczestników zatem wyglądała tak: autorzy zadań i osoby związane z urzędem - ok. 70%, a publiczność w postaci Mieszkańców 20%. W zasadzie można powiedzieć, że autorzy prezentowali projekty sami dla siebie.

Byli jeszcze przedstawiciele mediów, ale kamerzysta wyszedł po kilkunastu minutach (nie miał żadnej plakietki i możliwe, że był to kamerzysta z urzędu – ostatnio prezydent miasta bawi się w dziennikarza i sam zastępuje 4 władzę [wiele organizacji chce zakazania prawnie takiego procederu]- ale robi to trzeba skądinąd przyznać na własne życzenie tejże stronniczej i nierzetelnej 4 władzy...). Natomiast 2 dziennikarza, którego znałem, zaliczyłem do Mieszkaniowców – powiedzmy dlatego, by nie zaniżać statystyk.

Na początku spotkania prezydent wygłosił jakąś ogólnikową przemowę – nie zwracałem na to zbyt uwagi, bo byłem przejęty swoją prezentacją, na którą dano mi tylko 5 minut… Łącznie Prezydent był obecny przez ok. 20 minut. Zobaczył prezentacje ledwie 2 autorów. Miał mieć w tym czasie umówione inne jeszcze ważniejsze spotkanie. Na spotkaniu zostawił swojego zastępcę.

Wspomniany dziennikarz także opuścił spotkanie przed jego zakończeniem, akurat w trakcie mojej 6 w kolejności prezentacji (trwałą wówczas już dyskusja nt. mojego zadania). A zostało jeszcze kilka prezentacji.

Spostrzegłem, że ma spotkaniu większość prezentowanych zadań dotyczyła rekreacji, sportu - ogólnie ruchu. Nie wiem, czy to przypadek, czy jakaś zależność, że najbardziej to właśnie tym autorom zależało na przekonywaniu Mieszkańców do swoich zadań. Jakby inne zadania nie zostały zgłoszone dla Mieszkańców, a bardziej w imię realizacji jakichś ambicji i koncepcji dla samych wnioskodawców. W istocie w Szczecinie tak jest skonstruowany budżet obywatelski, że wnioskodawcy wymyślają sobie jakiś projekt i sami bez konsultacji z Mieszkańcami muszą ustalić jego szczegóły. Mieszkańcy nie mają tu na nic wpływu, mogą tylko zagłosować na zadanie, wybrać inne lub w ogóle zrezygnować z oddania głosu. Następnie, gdy takie zadanie wygrywa, często okazywało się, że Mieszkańców w ogóle nikt nie pytał o zdanie, czasem pojawiali się oni nawet na spotkaniach zespołu opiniującego, ale byli zbywani – bo przyszli za wcześnie i procedury jeszcze trwają. A jak zadanie wygrało w budżecie (i to głosami osób spoza obszaru inwestycji) to urząd mówił im wtedy, że jest już za późno na konsultacje, bo decyzja Mieszkańców w głosowaniu już zapadła… Jeden z kilku przypadków opisany jest tu: http://www.gs24.pl/wiadomosci/szczecin/a/zelechowa-protest-przed-siedziba-rady-osiedla,12154234/ i tu http://www.gs24.pl/wiadomosci/szczecin/a/na-dawnym-cmentarzu-powstanie-plac-zabaw-to-skandal,12042942/

Co do innych autorów… W dniu prezentacji - rano ukazał się artykuł prasowy promujący inne zadanie ogólnomiejskie (w mojej ocenie zadanie powinno być osiedlowe, autorzy sami nadają mu taki charakter pisząc o podwórzu). Najwyraźniej współautorzy tego zadania uznali, że mając zapewnioną bezpłatną (a szacunkowo warta ok. 15tys.zł) promocję swojego zadania w kilku w zaprzyjaźnionych mediach, nie muszą się już pojawiać na jego prezentacji w urzędzie, Co mieli sobie pomyśleć inni autorzy zadań, którzy nie mają co liczyć na taką promocję? Może to: Po przychodzić na spotkania, jak i tak nie mają szans w starciu z taką stronniczą promocją medialną?

Panie prowadzące spotkanie ze stowarzyszenia Media Dizajn same przyznały, że zawsze są takie osoby, które mają dojścia do rożnych mediów i choć nie jest to uczciwe wobec pozostałych autorów zadań w budżecie obywatelskim, nie da się na to nic poradzić. Nic? Ja nie kupuję m.in. dlatego żadnej gazety :/

Dodam tutaj, że współautorem owego promowanego w kilku mediach zadania był prezes stowarzyszenia tzw. SENS Piotr Czypicki – ten sam, który niedawno wprowadził w błąd (w mojej ocenie po postu skłamał), radnych miejskich, dziennikarzy i Mieszkańców miasta ws. rzekomego wielkiego poparcia dla odbudowy linii tramwajowej wśród Mieszkańców al. Wojska Polskiego. Szczegóły tej bulwersującej sprawy są tutaj: https://drive.google.com/drive/folders/0B9_1ZUMoj_3UcEhhTmZLNmVyc0U

Wracając do prezentacji – oczywiście nie dostałem żadnych dodatkowych minut, a wręcz prezentację miałem skróconą. Już na wstępie nie mogłem zacząć prezentacji, bo był problem z odłączeniem od urzędowego komputera pamięci zewnętrznej poprzedniego autora, potem zawiesił się pilot do przełączania slajdów. I tak z 5 min zrobiło się ok. 3,5 min. A już zaczynając prezentację prosiłem o więcej czasu min. 7 min, tłumacząc, że nie byłem wcześniej uprzedzony o tych zasadach, a mój projekt jest bardzo obszerny do omówienia. Kierownik BOP też mnie zapewniał, że przychodzi mało osób i będzie można wydłużyć prezentację… Nic z tego. Obecni na sali autorzy i panie prowadzące stwierdzili, że zasady dla wszystkich są takie same (mimo, że zostały ujawnione dopiero na tym spotkaniu). Uważam, że skoro spotkanie miało dotyczyć prezentacji projektów, to uczciwym byłoby mi pozwolić zaprezentować projekt w całości. Proporcje czasu prezentacji i dyskusji powinny być bardziej elastyczne, albo przynajmniej urząd winien poinformować o tych zasadach wcześniej, a nie dopiero na spotkaniu.

Także te dalsze 10 minut zatem musiałem oddać na dyskusję o moim zadaniu.

Jeden pan wątpił w realność podanych przeze mnie kosztów (mimo, że zaprezentowałem tylko wierzchołek góry lodowej zadania, bo nie pozwolono mi na więcej). Wyjaśniłem więc, że o koszty zapytałem aż 4 rożne firmy, a do budżetu zadania wliczyłem rezerwę m.in. na wypadek niedoszacowania tych kosztów (ok. 0,6 mln zł). Po prezentacji gdy porozmawialiśmy ze sobą, okazało się, że pan ten zajmował się kiedyś tworzeniem map na podstawie zdjęć lotniczych i kilkanaście lat temu te koszty były bardzo wysokie. Już po prezentacji przedstawiłem mu swoje wyliczenia. Był zaskoczony tym, że technologia poszła tak do przodu i tak niskimi kosztami składowych zadania. W istocie teraz większość najbardziej pracochłonnej pracy wykonują za nas programy komputerowe.

Z koeli zastępca prezydenta Michał Przepiera wraz z jednym współautorem innego zadania mieli zastrzeżenia, co do tego, dlaczego Szczecin nie wykonuje takich map, że musi się coś za tym kryć – ich zdaniem chodzi tu o ochronę danych osobowych, gdyż na zdjęciach widać osoby. Dopytywano mnie, czy można zobaczyć parasole. Odpowiedziałem - oczywiście, że tak (pokazywałem zresztą wiele obrazków, a na jednym były właśnie parasole – nie wiem, skąd to dziwne pytanie, dlaczego nie zapytano mnie o mniejszy przedmiot np. rozmiaru telefonu). W każdym razie na zdjęciach można zobaczyć szczegóły o rozmiarze 5cm, ale nawet przy rozmiarze 1cm i tak nikt nie rozpozna czyjejś twarzy. Dodałem też, że nie chodzi tu o żadną ochronę danych osobowych, bo twarz nie jest żadną daną osobową. Jeśli już, to chodzić mogło tu bardziej o ochronę wizerunku i o prawo do prywatności.

Udało mi się także pokazać slajd, którego wcześniej nie dane było mi przedstawić - z zestawieniem, jak często aktualizują mapy inne miasta np. Poznań, Wrocław czy dużo mniejsze od Szczecina Kielce, a Szczecin w zasadzie nie zrobił nigdy żadnej aktualizacji (mapę szczęśliwym zbiegiem okoliczności Szczecin wziął sobie z innej instytucji rządowej [i na tym poprzestał], która wykonała zdjęcia lotnicze na potrzeby analiz powodziowych w całym kraju). Nie przekonywało to zastępcy prezydenta i stwierdził, że osobiście wyjaśni tę sprawę, dlaczego Szczecin nie aktualizuje map. Dodałem więc, że w ww. miastach aktualizacje map był nierzadko w dostępie roku w 2016, 2015, 2014, 2013 … Dużo miast w Polsce wykonuje co roku takie zdjęcia i mapy i jakoś nikt tam nie widzi problemu ochrony danych osobowych. Dokładność do 5cm czy nawet 1 cm to za dużo, by kogokolwiek rozpoznać. Nie przekonałem go :) Szczecin musi mieć jakieś swoje powody i zastępca prezydenta będzie to wyjaśniał, choć jednocześnie dał do zrozumienia, że nie zna tych przyczyn :)

Inni autorzy też się dziwili, dlaczego zgłaszam taki projekt, przecież to miasto samo powinno zrealizować. No zgłaszam dlatego, że od lat miasto nic z tego nie realizuje i lekceważy temat. Nasze mapy są nieaktualnej i przez to mało przydatne. Poza tym mój projekt jest bardziej ambitny, niż gdyby miasto samo się w końcu za niego zabrało. Bo jakoś nie wyobrażam sobie, żeby zechciało zrobić zdjęcia w podczerwieni dla wykrycia chorych drzew (dbanie o zieleń także zaniedbuje), żeby zrobiło zdjęcia termograficzne dla wykrycia strat energii w budynkach i wodociągach, albo by zechciało wykonać tylko same proste zdjęcia ukośne. Myślę, że za 5 la z wielkim wysiłkiem miasto wykonałoby niskiej jakości zdjęcia pionowe i byłoby zadowolone z siebie na kolejne 10 lat…

Współautor innego projektu powiedział też, że z tymi mapami są problemy, że one nie działają w innych miastach… Już nie mogłem na to odpowiedzieć, bo skończył się czas. Planowałem te mapy, modele i aplikacje krótko zaprezentować na sprzęcie urzędu - sprawdzałem przed prezentacją, czy działa sieć i wszystko zadziała. Niestety w ciągu 3,5 minuty nie było mi to dane.

Po zakończeniu spotkania odpowiedziałem też, skąd to moje zainteresowanie taką tematyką. Otóż jako informatyk jestem zobowiązany do szerokich zainteresowań, szczególnie w dziedzinie przetwarzania danych i wytwarzania informacji, czym właśnie zajmuje się informatyka.

Ogólnie to byłem merytorycznie przygotowany na wszystkie te wątpliwości i zastrzeżenia. Dostrzegałem czasami pewien dziwny upór w odrzucaniu moich wyjaśnień, ale nie dobieram tego negatywnie. Bardziej ten upór odbierałem jako „obronę” zaniedbań miasta, bo ważyłem się w sumie bardzo delikatnie tę kwestię miastu wypomnieć :)

Ze spotkania - mimo wszystko - jestem zadowolony, biorąc pod uwagę, że
  • kilka osób po spotkaniu bardzo chwaliło mój projekt
  • zastępca prezydenta docenił projekt nie wprost (na zasadzie - ja to lekceważymy to? chcielibyśmy to realizować, ale ochrona danych osobowych :P będziemy wyjaśniać, dlaczego inne miasta to robią, a my nie…)
  •  fasadowość spotkania – autorzy konkurencyjnych projektów w zasadzie prezentowali je tylko samym sobie
  • gdybym zrobił idealną prezencję i tak byłoby to bez większego znaczenia, bo mało kogo to i tak obchodzi - jak to się  mówi - cała para poszłaby i tak w gwizdek :)

PS. Za jakieś 2-3 tygodnie postaram się opublikować artykuł o 1 tajnym posiedzeniu zespołu opiniującego. Standardowo mam już 95% treści :) Póki co, muszę niestety zająć się ważniejszymi sprawami.

sobota, 23 września 2017

Prezentacje projektów z kategorii ogólnomiejskich z udziałem prezydenta miasta

27.09.2017 w godzinach 17-19 w Sali Sesyjnej Urzędu Miasta Szczecina (pl. Armii Krajowej 1) odbędzie się spotkanie z Mieszkańcami Szczecina, na którym prezentowane będą zadania zgłoszone w ramach sbo 2018 w kategorii zadań ogólnomiejskich.

Aby podnieść rangę tego spotkania weźmie w nim udział sam prezydent miasta Piotr Krzystek (informacja ta jest nieoficjalna).



Nie mogę jednak przemilczeć faktu, że o harmonogramie spotkań urząd miasta poinformował Mieszkańców dopiero 11 września 2017, czyli ledwie na 2 dni przed zaplanowanym na 14 września 2017 pierwszym spotkaniem w dzielnicy Prawobrzeże.

Wielu wnioskodawców było tą informacją zaskoczonych. Część z nich miała już inne plany w tym czasie, a część nie zdążyła nawet przeczytać maili. W związku z tym wnioskodawcy Ci nie pojawili się na spotkaniu zapowiedzianym przez urząd niemalże z dnia na dzień.

Nawet jeżeli ktoś odczytał maila i w wyznaczonym terminie nie miał innych obowiązków lub miał możliwość ich odwołania, to wyznaczanie mu z góry ledwie 2-dniowego terminu na przygotowanie się do prezentacji, także jest absolutnie nie do przyjęcia.

W przypadku mojego projektu ogólnomiejskiego sytuacja wygląda lepiej, jednak do dnia ogłoszenia harmonogramu tych spotkań, też nie byłem pewien, czym zaskoczy mnie urząd. Było tak, bowiem na początku września zaplanowałem sobie urlop od 1 do 14 października. Część spotkań z Mieszkańcami urząd miasta wyznaczył właśnie na początek października. Wynika z tego, że miałem szczęście, a inni mieli pecha…

Nie. Niestety nie jest to kwestia niczyjego pechu ani szczęścia, ponieważ na przygotowanie harmonogramu oraz sposób o nim poinformowania Mieszkańców miał wpływ wyłącznie urząd miasta.

Na koniec wyłącznie retorycznie zapytam, czy jest jeszcze sens by wskazywać już któryś raz z rzędu urzędnikom, że w innych miastach w Polsce cały harmonogram budżetu obywatelskiego podawany jest Mieszkańcom do wiadomości z wielomiesięcznym wyprzedzeniem?